Bitcoin jest dziś mniej więcej 35% poniżej szczytu z 6 października 2025 roku, kiedy kosztował około 126 tysięcy dolarów. Od ATH minął ponad rok. W wiadomościach dostaję te same pytania co w 2018 i 2022: czy to już bessa, jak nisko może spaść i kiedy wróci do szczytu. Polski internet odpowiada na nie newsami z dnia i prognozami z sufitu. Ja wolę policzyć, co już się wydarzyło.
Dlatego zebrałem w jednym miejscu wszystkie dotychczasowe bessy na Bitcoinie od 2011 roku: jak głęboko spadał kurs, ile trwały spadki i ile trzeba było czekać na nowy szczyt. Potem uczciwie: co z tej historii wynika dla nas teraz, a co jest tylko wygodną bajką powtarzaną na YouTube.
Krótka odpowiedź: ile trwa bessa na Bitcoinie?
Jeśli nie masz czasu na cały tekst, to oto liczby z trzech ostatnich pełnych cykli (2013–2015, 2017–2018 i 2021–2022):
- Głębokość spadku: od około -77% do około -87% od szczytu.
- Czas spadków: mniej więcej 12–13 miesięcy od ATH do dołka.
- Powrót do starego szczytu: od 2,5 do ponad 3 lat licząc od ATH, czyli około 1,5–2 lata od dołka.
Obecny cykl już się z tego schematu wyłamał i za chwilę pokażę dlaczego. Od razu też zaznaczam jedną rzecz, do której będę wracał: trzy obserwacje to nie jest prawo fizyki. To statystyka z próbki, którą policzysz na palcach jednej ręki.
Kiedy w ogóle mówimy o bessie na Bitcoinie?
Na giełdzie akcji przyjmuje się prostą definicję: bessa to spadek o co najmniej 20% od szczytu. Na Bitcoinie ta definicja jest bezużyteczna. Korekty o 20–30% zdarzają się tu w samym środku hossy, czasem kilka razy w roku. W 2021 roku kurs spadł od kwietnia do lipca o mniej więcej połowę, a w listopadzie i tak zrobił nowy szczyt. Z kolei w marcu 2020 roku, w covidowym krachu, Bitcoin stracił w kilka dni ponad połowę wartości, a chwilę później zaczęła się jedna z największych hoss w jego historii.
Dlatego dla mnie bessa na Bitcoinie to nie konkretny procent, tylko stan rynku:
- szczyt cyklu jest już za nami i od miesięcy rysujemy niższe szczyty i niższe dołki,
- cena siedzi pod długoterminowymi średnimi kroczącymi,
- każde mocniejsze odbicie jest sprzedawane, a sentyment przez dłuższy czas krąży wokół skrajnego strachu,
- z rynku znika ulica: spadają wolumeny, wyszukiwania w Google i liczba „ekspertów” na Instagramie.
Sam przy decyzjach inwestycyjnych na BTC patrzę na jedną rzecz: dzienne zamknięcie względem średniej SMA400. Dopóki kurs jest pod nią, traktuję rynek jako niedźwiedzi. Proste, ale właśnie o to chodzi.
Tabela: wszystkie bessy na Bitcoinie 2011–2026
Poniżej masz zestawienie wszystkich dużych bess. Wartości są przybliżone: w pierwszych latach ceny różniły się między giełdami nawet o kilka procent, więc zaokrągliłem je i nie udaję precyzji co do dolara. Dla wniosków nie ma to znaczenia.
| Bessa | Szczyt (ATH) | Dołek | Spadek | Czas spadków | Od szczytu do nowego ATH | Od dołka do nowego ATH |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2011 | ok. 32 $ (czerwiec 2011) | ok. 2 $ (listopad 2011) | ok. -93% | ok. 5 miesięcy | ok. 20 miesięcy (luty 2013) | ok. 15 miesięcy |
| 2013–2015 | ok. 1 150 $ (przełom listopada i grudnia 2013) | ok. 150 $ (styczeń 2015) | ok. -87% | ok. 13 miesięcy | ok. 39 miesięcy (początek 2017) | ok. 25 miesięcy |
| 2017–2018 | ok. 19 700 $ (grudzień 2017) | ok. 3 150 $ (grudzień 2018) | ok. -84% | ok. 12 miesięcy | ok. 36 miesięcy (koniec 2020) | ok. 24 miesiące |
| 2021–2022 | ok. 69 000 $ (listopad 2021) | ok. 15 500 $ (listopad 2022) | ok. -77% | ok. 12 miesięcy | ok. 28 miesięcy (marzec 2024) | ok. 16 miesięcy |
| 2025–2026 (trwa) | ok. 126 000 $ (6 października 2025) | ok. 57 800 $ (1 lipca 2026, na razie) | ok. -54% (na razie) | ok. 9 miesięcy (na razie) | ? | ? |
Co mówią te liczby
1. Każda bessa była płytsza od poprzedniej
Popatrz na kolumnę ze spadkami: -93%, -87%, -84%, -77% i teraz -54%. To najbardziej konsekwentny wzorzec w całej tabeli, dużo bardziej niż słynny „rok spadków”. I ma logiczne wytłumaczenie. W 2011 roku cały rynek Bitcoina był wart mniej niż średnia kamienica w Warszawie i kilku większych graczy mogło go rzucić o 90%. Dziś to aktywo warte ponad bilion dolarów, rozproszone między miliony posiadaczy, fundusze ETF i spółki giełdowe. Im większy i szerszy rynek, tym trudniej o wyprzedaż do zera.
Wniosek praktyczny: jeśli ktoś dziś straszy Cię „klasycznym -80% jak zawsze”, to opiera się na schemacie, który od lat słabnie. Nie znaczy to, że głębszy spadek jest niemożliwy. Znaczy tylko, że nie jest scenariuszem bazowym.
2. „Rok spadków” to był rytm, nie reguła
W trzech ostatnich pełnych cyklach od szczytu do dołka mijało 12–13 miesięcy. To robi wrażenie, dopóki nie zauważysz, że w 2011 roku spadki trwały około pięciu miesięcy, a w obecnym cyklu dołek (przynajmniej na razie) przyszedł po dziewięciu. Trzy zbliżone wyniki pod rząd to ciekawostka, a nie zegarek, według którego można ustawiać zlecenia.
3. Najbardziej boli nie spadek, tylko czekanie
To moim zdaniem najważniejsza i najczęściej pomijana kolumna. Od szczytu do nowego ATH mijało od 20 do 39 miesięcy. Nawet ktoś, kto kupił idealnie w dołku, czekał na nowy szczyt półtora do dwóch lat.
I to właśnie w tym okresie większość ludzi odpada. Nie w dniu krachu, tylko w miesiącach nudy po nim. W 2015 roku Bitcoin przez większość roku kręcił się w przedziale 200–300 dolarów. W 2019 i 2023 roku przyszły mocne odbicia, po których rynek znowu na długo usnął. Ludzie sprzedawali nie dlatego, że bali się dalszych spadków, ale dlatego, że mieli dość. Jeśli wiesz, że to Twoja słaba strona, przeczytaj, jak radzić sobie z psychiką, gdy giełda spada.
4. Odbicia w bessie potrafią być bardzo przekonujące
W styczniu 2022 roku Bitcoin spadł w okolice 33 tysięcy dolarów, a pod koniec marca był już przy 48 tysiącach. Ponad 40% w górę w dwa miesiące. Większość ludzi uznała wtedy, że bessa się skończyła. Kilka tygodni później upadła Terra, potem Celsius, potem FTX, a kurs zjechał do 15,5 tysiąca.
Dlaczego o tym piszę? Bo obecne odbicie, od około 57,8 tysiąca w lipcu do około 82 tysięcy dziś, ma bardzo podobną skalę. Może być początkiem nowego trendu wzrostowego. Może też być takim samym marcem 2022. Na samym wykresie tego nie rozstrzygniesz.
Gdzie jesteśmy teraz (październik 2026)
Krótko, same fakty:
- Szczyt: 6 października 2025 roku, około 126 tysięcy dolarów. Przyszedł mniej więcej półtora roku po halvingu z kwietnia 2024, czyli w podobnym odstępie jak w dwóch poprzednich cyklach.
- Początek spadków: kilka dni później, 10 października 2025, rynek dostał krach wywołany zapowiedzią amerykańskich ceł na Chiny. W ciągu doby zlikwidowano pozycje lewarowane warte kilkanaście miliardów dolarów.
- Dno (na razie): około 57,8 tysiąca dolarów 1 lipca 2026 roku, czyli -54% po dziewięciu miesiącach spadków.
- Dziś: około 82 tysięcy dolarów, czyli mniej więcej 40% nad dołkiem i około 35% pod szczytem.
- Tło: inflacja w USA za wrzesień wyszła 3,7% i Fed wrócił do podwyżek stóp. Pisałem o tym przy okazji danych CPI za wrzesień 2026. To nie jest środowisko, w którym ryzykowne aktywa dostają wiatr w plecy.
Na stole leżą dwa scenariusze:
Scenariusz 1: lipcowy dołek był dnem tego cyklu. Wtedy obecna bessa byłaby najpłytsza i najkrótsza w historii Bitcoina: -54% w dziewięć miesięcy. Pasowałoby to do tezy, że ETF-y i instytucje zmieniły charakter rynku.
Scenariusz 2: historia się rymuje. W trzech ostatnich cyklach dołek przychodził 12–13 miesięcy po szczycie. Od szczytu minęło właśnie nieco ponad 12 miesięcy, więc według tego schematu okno na ostateczne dno to mniej więcej październik–grudzień 2026. Wtedy odbicie od 58 tysięcy byłoby tylko odbiciem w bessie, a przed nami jeszcze test dołka albo nowe minimum.
Który jest prawdziwy? Nie wiem. Ty też nie wiesz. I co ważniejsze, nie wiedzą tego ludzie, którzy piszą prognozy. Rozrzut publicznych prognoz z ostatnich tygodni to od okolic 38–40 tysięcy dolarów do 150 tysięcy na koniec roku. Taki rozrzut mówi więcej o stanie wiedzy niż jakakolwiek pojedyncza liczba.
Historia nie musi się powtórzyć. Co się zmieniło?
Uczciwe porównanie z poprzednimi bessami wymaga pokazania, czym ten rynek różni się od tego z 2018 czy 2022 roku. Różnic jest kilka i nie wszystkie działają na korzyść byków.
ETF-y działają w obie strony
Od stycznia 2024 roku w USA działają spotowe ETF-y na Bitcoina. W hossie były głównym motorem wzrostów: stały dopływ pieniędzy od ludzi, którzy nigdy nie założyliby konta na giełdzie kryptowalut. Tyle że ETF to nie jest skarbonka bez dna. W 2026 roku fundusze notowały rekordowe odpływy, a w czerwcu przerwały najdłuższą w swojej historii serię dni z odpływami netto. Ci sami inwestorzy, którzy kupowali na fali entuzjazmu, sprzedawali, gdy kapitał przeniósł się do spółek AI. Więcej o tym, czym ETF różni się od trzymania własnych monet, pisałem w tekście Bitcoin ETF czy fizyczny BTC.
Spółki z BTC w rezerwach to nie tylko stały kupiec
W poprzedniej hossie narracją numer jeden były firmy kupujące Bitcoina do bilansu. Opisywałem to w tekście o BTC i ETH w rezerwach spółek giełdowych. W bessie widać drugą stronę tego medalu. Takie spółki kupują, dopóki mogą tanio emitować akcje i dług. Gdy ich kurs spada, a finansowanie drożeje, zakupy się kończą. W marcu 2026 roku największy korporacyjny posiadacz Bitcoina, Strategy, wstrzymał zakupy, a jego akcje były już mocno przecenione. Stały kupiec przestał kupować, a w skrajnym scenariuszu taka spółka może stać się przymusowym sprzedającym.
Halving ma coraz mniejsze znaczenie
Od kwietnia 2024 roku górnicy dostają za blok 3,125 BTC. Roczna podaż nowych monet to już mniej niż 1% wszystkich Bitcoinów w obiegu. „Szok podażowy” z każdym halvingiem jest więc słabszy, bo cięcie dotyczy coraz mniejszego strumienia. O cenie w dużo większym stopniu decyduje dziś popyt: płynność, stopy procentowe i apetyt na ryzyko.
Bitcoin nie zachował się jak cyfrowe złoto
Jeszcze jedna lekcja z 2026 roku. W okresie, gdy indeksy technologiczne biły rekordy, a na świecie było pełno geopolitycznych napięć, Bitcoin spadał. Nie zachował się ani jak bezpieczna przystań, ani jak lewarowana wersja Nasdaqa. To ważne, bo wiele argumentów „tym razem bessa będzie krótka” opierało się właśnie na tych dwóch narracjach.
Podsumowując: płytsze spadki mają sens, bo rynek jest większy i dojrzalszy. Ale te same zmiany mogą sprawić, że bessa będzie inna w czasie. Nie musi być krótsza tylko dlatego, że jest płytsza.
Mit: „cykl 4-letni to pewniak”
W każdej bessie wraca to samo: „spokojnie, cykl 4-letni, halving, za dwa lata nowe ATH, to pewne”. Rozprawmy się z tym.
Po pierwsze, próbka jest śmiesznie mała. Pełne cykle mamy cztery, z czego pierwszy działo się na rynku wielkości lokalnego sklepu. Jeśli rzucisz monetą cztery razy i wypadną cztery orły, nie udowodniłeś, że moneta ma dwa orły. Udowodniłeś, że masz cztery rzuty.
Po drugie, cykl może być samospełniającą się przepowiednią. Skoro wszyscy „wiedzą”, że szczyt przychodzi półtora roku po halvingu, to wszyscy sprzedają półtora roku po halvingu. To działa, dopóki nie działa. Gdy zbyt wielu ludzi próbuje wyprzedzić ten sam schemat, schemat się przesuwa.
Po trzecie, bessy na Bitcoinie zbiegały się z zacieśnianiem polityki pieniężnej. W 2018 roku Fed podnosił stopy i zmniejszał bilans. W 2022 roku robił to w najszybszym tempie od dekad. W 2026 roku znów podnosi stopy. Być może to, co nazywamy cyklem halvingowym, w dużej mierze jest po prostu cyklem płynności, który przez kilka lat przypadkiem pokrywał się z halvingami.
Po czwarte, tym razem cykl był „na czas”, ale wyglądał inaczej. Szczyt przyszedł zgodnie ze schematem, za to spadek okazał się dużo płytszy. Zwolennicy cyklu mają więc argument, przeciwnicy też. Jedno wiadomo na pewno: kto ustawił strategię pod „klasyczne -80% i odkupuję na dnie”, ten do dziś czeka z gotówką na cenę, która nie przyszła.
Moja zasada jest prosta: jeśli Twój plan działa tylko wtedy, gdy cykl powtórzy się co do miesiąca, to nie masz planu, tylko nadzieję. Szerzej pisałem o tym w tekście dlaczego „kup i trzymaj” w krypto to nie strategia.
Jak głęboko może jeszcze spaść Bitcoin?
Nie bawię się w wróżenie konkretnej liczby, ale mogę policzyć poziomy, o których warto wiedzieć, licząc od szczytu ok. 126 tysięcy:
- -54% (ok. 58 tys. $): dotychczasowy dołek tego cyklu z lipca 2026. Pierwszy poziom, który rynek będzie testował, jeśli odbicie się załamie.
- -65% (ok. 44 tys. $): scenariusz, w którym obecna bessa wpisuje się w trend coraz płytszych spadków, tylko z mniejszym skokiem niż dotąd.
- -70% (ok. 38 tys. $): okolice najbardziej pesymistycznych prognoz publikowanych w tym roku.
- -77% (ok. 29 tys. $): powtórka głębokości z 2022 roku. Nie traktuję tego jako scenariusza bazowego, ale też nie uważam go za niemożliwy.
Ważniejsze od tego, który poziom „trafi”, jest proste pytanie kontrolne: co się stanie z Twoim portfelem i Twoim życiem, jeśli od dzisiejszych 82 tysięcy Bitcoin spadnie o kolejne 50%? Jeśli odpowiedź brzmi „będę musiał sprzedać” albo „nie będę spał”, to problem nie leży w rynku, tylko w wielkości Twojej pozycji.
Co robię w bessie jako trader, a co jako inwestor
To dwie różne role i w bessie najlepiej widać, dlaczego nie wolno ich mieszać. Trader zarabia na ruchu w obie strony. Inwestor przetrwa spadki tylko wtedy, gdy zbudował portfel tak, żeby nic go nie zmusiło do sprzedaży.
Jako trader
- Gram w obie strony. Na kontraktach mogę zarabiać na spadkach. W bessie shorty na odbiciach do oporów są zwykle wygodniejsze niż longi na „dnie”, które co chwilę okazuje się podłogą przed piwnicą.
- Zmniejszam pozycje i dźwignię. Zmienność w bessie rośnie, więc ta sama dźwignia oznacza większe ryzyko. Krach z 10 października 2025 roku pokazał to najlepiej: rekordowe likwidacje w jedną dobę dotknęły głównie tych, którzy grali za dużym lewarem.
- Ryzyko liczę przed wejściem. Na jedną transakcję ryzykuję stały, mały procent kapitału. Wielkość pozycji wyliczam z odległości do stop lossa, a nie z przeczucia. Służy do tego mój kalkulator wielkości pozycji.
- Nie łapię spadającego noża. Czekam, aż rynek pokaże strukturę: wyższy dołek, wybicie, utrzymanie poziomu. Wolę wejść później i drożej, niż wcześniej i na ślepo.
Jako inwestor
- Mam prostą regułę zamiast prognozy. Na BTC i ETH wchodzę, gdy dzienna świeca zamknie się powyżej średniej SMA400, a wychodzę przy zamknięciu poniżej (z wentylem bezpieczeństwa na fałszywe przebicia). Taki sygnał pojawił się we wrześniu i wszedłem all-in w krypto przy BTC po około 85,5 tysiąca. Nie kupiłem po 58 tysięcy i nie zamierzam tego żałować. Metoda nie służy do łapania dołków, tylko do tego, żeby nie siedzieć w rynku, gdy trend jest spadkowy.
- Jeśli nie masz przetestowanej reguły, wybierz DCA. Regularne zakupy stałą kwotą to najlepsza odpowiedź na to, że nikt nie zna dna. Rozłóż je na 12–24 miesiące, czyli mniej więcej tyle, ile historycznie trwał okres od dołka do odbudowy. Sprawdź w kalkulatorze HODL i DCA, jak wypadłyby regularne zakupy rozpoczęte w samym szczycie, w grudniu 2017 albo w listopadzie 2021 roku. To najlepsza symulacja tego, co przeżywasz teraz.
- Wielkość pozycji ustawiam pod najgorszy scenariusz. Tyle krypto, żeby kolejne -50% nie zmieniło niczego w moim codziennym życiu. Najpierw poduszka finansowa, dopiero potem ryzyko. Jeśli jej nie masz, zacznij od tekstu o funduszu awaryjnym, a w kalkulatorze czasu na spokój policz, ile Ci do niego brakuje.
- Zero dźwigni na portfelu inwestycyjnym. Żadnego margin na spocie, żadnych pożyczek pod zastaw BTC, żadnego „trochę lewara, bo przecież długoterminowo i tak wzrośnie”. Dźwignia zamienia przejściowy spadek w trwałą stratę: bez niej po -54% czekasz, z nią po -54% nie masz już na co czekać. Jeśli chcesz to zobaczyć w liczbach, pobaw się kalkulatorem ruiny gracza.
- Plan wyjścia spisuję przed wejściem. W bessie najgorsze decyzje podejmuje się w środku nocy, patrząc na czerwony wykres. Wszystko, co mogę ustalić wcześniej, ustalam wcześniej.
W 2018 roku, w środku poprzedniej poważnej bessy, napisałem tekst jak inwestować na rynku niedźwiedzia. Ceny się zmieniły, zasady prawie wcale.
Najczęstsze błędy w bessie na kryptowalutach
- Kupowanie wszystkiego na pierwszym -30%. W każdej historycznej bessie po -30% przychodziło jeszcze dużo więcej. Jeśli kupujesz w spadkach, rozkładaj to w czasie.
- Uśrednianie w dół altcoinów. Bitcoin z każdej bessy wracał do ATH. Większość altcoinów nie wróciła nigdy. Pisałem o tym w tekście altcoiny są martwe.
- Shortowanie po roku spadków. Ktoś, kto pierwszy raz otwiera shorta po dwunastu miesiącach bessy, często robi to dokładnie w okolicy dna.
- Kapitulacja z nudów. Najwięcej ludzi sprzedaje nie w panice, tylko w drugim roku bocznego trendu, gdy „nic się nie dzieje”.
- Sprawdzanie kursu co pięć minut. W bessie to prosta droga do złych decyzji. Jeśli masz z tym problem, przeczytaj, jak przestać sprawdzać kursy co chwilę.
Najczęstsze pytania o bessę na Bitcoinie
Ile trwa bessa na kryptowalutach?
W trzech ostatnich pełnych cyklach spadki na Bitcoinie trwały około 12–13 miesięcy od szczytu do dołka, a powrót do poprzedniego ATH zajmował 2,5–3 lata od szczytu. Altcoiny zwykle spadają mocniej i odbudowują się wolniej, a wiele z nich nie odbudowuje się wcale. Obecny cykl jest płytszy: dotychczasowy dołek przyszedł po około 9 miesiącach.
Czy to już bessa na kryptowalutach?
Tak. Bitcoin od ponad roku jest poniżej szczytu z października 2025 roku, w lipcu 2026 spadł o 54%, a dziś nadal jest około 35% pod ATH. Otwarte pytanie nie brzmi „czy to bessa”, tylko „czy lipcowy dołek był jej końcem”.
Jak głęboko może spaść Bitcoin?
Historycznie bessy kończyły się spadkami od -77% do -93%, ale każda kolejna była płytsza. Obecna osiągnęła na razie -54%, czyli około 58 tysięcy dolarów. Powtórka -77% oznaczałaby okolice 29 tysięcy, ale przy trendzie coraz płytszych spadków nie traktuję tego jako scenariusza bazowego.
Czy cykl 4-letni Bitcoina nadal działa?
Szczyt z października 2025 roku przyszedł zgodnie ze schematem, ale spadek był dużo płytszy niż w poprzednich cyklach. Cykl to wzorzec z czterech obserwacji, mocno powiązany z polityką banków centralnych i płynnością. Można go brać pod uwagę, ale nie da się na nim budować pewności.
Kiedy Bitcoin wróci do ATH?
Jeśli historia by się powtórzyła, nowy szczyt powyżej 126 tysięcy dolarów przyszedłby 2,5–3 lata po poprzednim, czyli mniej więcej w latach 2028–2029. Gdyby lipcowy dołek okazał się dnem, a bessa była krótsza niż poprzednie, mogłoby to nastąpić wcześniej. Nikt tego nie wie i każdy, kto podaje konkretną datę, zgaduje.
Podsumowanie
Historia bess na Bitcoinie daje kilka twardych wniosków: spadki są coraz płytsze, od szczytu do dołka mijał zwykle około rok, a na nowy szczyt czekało się 2–3 lata. Obecna bessa jest jak dotąd najłagodniejsza w historii, ale znajdujemy się dokładnie w oknie, w którym poprzednie cykle wyznaczały ostateczne dno.
Nie wiem, czy dołek mamy za sobą. Wiem za to, co mogę kontrolować: wielkość pozycji, brak dźwigni na portfelu inwestycyjnym, prostą regułę wejścia i wyjścia albo regularne zakupy, jeśli takiej reguły nie mam. Bessa nie zabiera pieniędzy tym, którzy się mylą co do dna. Zabiera je tym, którzy nie przetrwają czekania.


