Celsius Network to amerykańska platforma pożyczkowa założona w 2017 roku przez Alexa Mashinsky’ego, działająca pod hasłem „uwolnij się od banku”. Oferowała odsetki od zdeponowanych kryptowalut – znacznie wyższe niż jakikolwiek bank – oraz pożyczki pod zastaw posiadanych monet.
W szczycie, jesienią 2021 roku, zarządzała aktywami o wartości około 25 mld USD.
12 czerwca 2022 roku wstrzymała wszystkie wypłaty i transfery, tłumacząc to „skrajnymi warunkami rynkowymi”. Miesiąc później złożyła wniosek o ochronę przed wierzycielami. Straty klientów resort sprawiedliwości oszacował na blisko 7 mld USD.
To hasło jest w słowniku z jednego powodu: Celsius jest najlepszą dostępną odpowiedzią na pytanie, skąd biorą się odsetki od kryptowalut.
Skąd te odsetki
Mechanizm był prosty i nie wymagał żadnej magii.
Wpłacałeś bitcoina albo stablecoina. Platforma pożyczała go dalej – funduszom handlowym, innym platformom, uczestnikom rynku szukającym dźwigni. Zarabiała na różnicy między tym, co pobierała od pożyczkobiorców, a tym, co płaciła Tobie.
Innymi słowy: odsetki nie brały się z niczego. Brały się z ryzyka, które ponosiłeś Ty, nie wiedząc o tym.
Do tego dochodziły inwestycje własne platformy oraz – jak ustalono później – pożyczki udzielane bez zabezpieczenia oraz nieujawnione, ryzykowne pozycje rynkowe.
Zasada, którą warto z tego wyciągnąć raz na zawsze: jeżeli produkt płaci Ci odsetki od aktywa, to znaczy, że to aktywo gdzieś pracuje. Pytanie nie brzmi „ile dostanę”, tylko „kto ma moje pieniądze i co robi, gdy przestanie je oddawać”.
Zdanie w regulaminie, które zdecydowało o wszystkim
To jest najważniejszy fragment tego hasła i rzecz, której prawie nikt nie czytał.
Regulamin programu odsetkowego zawierał postanowienie, zgodnie z którym wpłacając środki, przenosiłeś na platformę tytuł prawny do nich. Nie były to już Twoje kryptowaluty przechowywane przez pośrednika. Stawały się jego aktywami, a Ty stawałeś się jego wierzycielem.
Konsekwencja ujawniła się w postępowaniu upadłościowym: sąd potwierdził, że aktywa z programu odsetkowego należą do masy, a nie do klientów.
Ludzie, którzy myśleli, że mają konto oszczędnościowe, mieli w rzeczywistości niezabezpieczoną pożyczkę udzieloną firmie technologicznej.
To rozróżnienie – przechowanie kontra pożyczka – jest ważniejsze od wszystkich obietnic marketingowych razem wziętych. I jest zapisane w dokumentach, które każdy akceptuje jednym kliknięciem.
Jak to się skończyło
Wstrzymanie wypłat nastąpiło 12 czerwca 2022 roku, a wniosek o ochronę przed wierzycielami – 13 lipca.
Założyciel przyznał się w grudniu 2024 roku do dwóch zarzutów oszustwa. Sąd ustalił, że w latach 2018–2022 wprowadzał klientów w błąd co do kondycji i rentowności firmy, zapewniając o bezpieczeństwie środków w czasie, gdy finansował nimi niezabezpieczone pożyczki i nieujawnione pozycje.
8 maja 2025 roku został skazany na 12 lat więzienia, przepadek ponad 48 mln USD i grzywnę. Sąd wskazał, że manipulując kursem własnego tokena i sprzedając go po zawyżonych cenach, osobiście zarobił ponad 45 mln USD, podczas gdy część klientów straciła wszystko.
W 2026 roku obrona złożyła wniosek o uchylenie kary, kwestionując przebieg postępowania w zakresie wymiaru wyroku. Samego przyznania się do winy wniosek nie podważa.
Wierzyciele odzyskują szacunkowo od 67% do 85% wartości roszczeń, w formie mieszanej – kryptowalut oraz udziałów w podmiocie utworzonym z majątku masy. Wypłacono dotąd około 2,5 mld USD.
Podobnie jak w przypadku innych upadłości tej branży, roszczenia wyceniono w dolarach według stanu z chwili złożenia wniosku – czyli z dołka bessy 2022 roku. Odzysk rzędu trzech czwartych nominału oznacza więc realnie znacznie mniej.
Pięć sygnałów ostrzegawczych, które były widoczne
Warto je znać, bo powtarzają się przy każdym produkcie tego typu.
1. Odsetki znacznie powyżej rynku. Kilkanaście procent rocznie w środowisku, w którym bezpieczne stopy wynosiły ułamek tego, oznacza ryzyko, a nie przewagę konkurencyjną.
2. Niejasne źródło zysku. Firma nie wyjaśniała szczegółowo, komu pożycza środki i na jakich zabezpieczeniach.
3. Własny token w modelu. Część odsetek wypłacano w tokenie emitowanym przez samą platformę, którego kursem – jak później ustalono – manipulowano.
4. Kult osobowości założyciela. Cotygodniowe transmisje, hasła o walce z bankami, budowanie zaufania wokół osoby zamiast wokół mechanizmu.
5. Brak niezależnej weryfikacji. Nikt spoza firmy nie potwierdzał, że aktywa istnieją i w jakiej wysokości.
Żaden z tych sygnałów nie wymagał wiedzy technicznej. Wszystkie były publiczne.
Cztery mity
Mit 1: „To było konto oszczędnościowe.” To była niezabezpieczona pożyczka udzielona firmie, z tytułem prawnym przeniesionym na nią w regulaminie.
Mit 2: „Rynek spadł i dlatego upadli.” Spadek ujawnił dziurę, ale jej nie stworzył. Sąd ustalił wprowadzanie klientów w błąd co najmniej od 2018 roku.
Mit 3: „Odsetki brały się z technologii.” Brały się z pożyczania Twoich środków dalej. To jest bankowość, tylko bez rezerw, nadzoru i gwarancji depozytów.
Mit 4: „Dziś takie produkty są bezpieczne.” Konstrukcja prawna bywa dziś lepsza, ale pytanie pozostaje identyczne: kto pożycza, komu i na jakim zabezpieczeniu. Jeśli nie znasz odpowiedzi, nie znasz ryzyka.
Co zapamiętać
Celsius był platformą pożyczkową oferującą odsetki od zdeponowanych kryptowalut, która w czerwcu 2022 roku wstrzymała wypłaty i upadła, zostawiając klientów ze stratami rzędu 7 mld USD.
Trzy rzeczy ponad resztą:
Odsetki od kryptowalut pochodzą z pożyczania Twoich środków dalej. Nie z technologii i nie z niczego.
Regulamin przenosił tytuł prawny do wpłaconych aktywów na platformę. Klienci byli wierzycielami, nie właścicielami – i dowiedzieli się o tym w sądzie.
Założyciel został skazany na 12 lat więzienia, a wierzyciele odzyskują 67–85% roszczeń wycenionych w dolarach z 2022 roku.


