tradingview

Collateral

Collateral to po polsku zabezpieczenie, czasem spotykane w spolszczonej formie „kolateral”. To aktywo, które dłużnik lub trader oddaje pod kontrolę drugiej strony, żeby pokryć jej ryzyko na wypadek, gdyby nie wywiązał się ze zobowiązania.

Najprostszy przykład to kredyt hipoteczny. Mieszkanie jest zabezpieczeniem kredytu. Jeśli kredytobiorca przestaje spłacać, bank może sięgnąć po nieruchomość.

Na rynkach finansowych zasada jest ta sama, tylko działa szybciej. Zabezpieczenie to fundament każdej dźwigni, każdej pożyczki i każdego kontraktu terminowego. Bez niego nikt nie pozwoliłby Ci otworzyć pozycji większej niż Twój kapitał.

Collateral na giełdzie kontraktów

Gdy otwierasz pozycję na kontraktach futures lub perpetual, nie płacisz pełnej wartości kontraktu. Wpłacasz depozyt zabezpieczający (margin) – i to on jest Twoim collateralem.

Przykład. Chcesz otworzyć długą pozycję na BTC o wartości 50 000 USDT z dźwignią 10x. Giełda zablokuje 5 000 USDT jako zabezpieczenie. Jeśli cena spadnie tak, że strata zacznie zbliżać się do wartości tego zabezpieczenia, giełda zamknie pozycję przymusowo – czyli zlikwiduje ją, zanim strata przekroczy to, co wpłaciłeś.

To jest istota zabezpieczenia: nie chroni Ciebie. Chroni drugą stronę przed Tobą.

Na giełdach kryptowalut spotkasz dwa modele:

Zabezpieczenie w stablecoinie (USDT, USDC). Wartość depozytu nie zmienia się razem z rynkiem. Łatwiej policzyć ryzyko.

Zabezpieczenie w kryptowalucie (np. BTC jako depozyt pod kontrakty na BTC, tzw. kontrakty odwrotne). Tu pojawia się pułapka: gdy cena spada, traci jednocześnie Twoja długa pozycja i wartość zabezpieczenia. Strata rośnie podwójnie, a likwidacja przychodzi szybciej, niż wynikałoby z samej dźwigni.

Coraz więcej giełd oferuje też zabezpieczenie wieloaktywowe (multi-asset collateral). Pod pozycje możesz podstawić kilka różnych aktywów naraz. Każde z nich liczone jest jednak z dyskontem (haircut) – na przykład 1 BTC warty 60 000 USDT może być uznany jako zabezpieczenie tylko na część tej kwoty. Im bardziej zmienne aktywo, tym większe dyskonto.

Collateral w DeFi

W zdecentralizowanych finansach zabezpieczenie jest jeszcze ważniejsze, bo nie ma tam oceny zdolności kredytowej ani umowy z bankiem. Jedyne, co stoi za pożyczką, to zablokowane aktywo.

Dlatego protokoły pożyczkowe wymagają nadzabezpieczenia (overcollateralization). Chcąc pożyczyć stablecoiny o wartości 1 000 USD, musisz zablokować kryptowaluty warte wyraźnie więcej – na przykład 1 500 USD.

Parametr określający, ile możesz pożyczyć w stosunku do wartości zabezpieczenia, to LTV (loan-to-value). Gdy wartość zabezpieczenia spada i LTV przekracza próg likwidacji, smart kontrakt sprzedaje część Twojego zabezpieczenia – automatycznie, bez negocjacji i zazwyczaj z karą.

Na tej samej zasadzie działają niektóre stablecoiny: każda wyemitowana jednostka jest pokryta zabezpieczeniem w kryptowalutach o wartości wyższej niż sama jednostka.

Konto zabezpieczające w realnych finansach

W tradycyjnych finansach funkcjonują rachunki, na których przechowuje się aktywa przeznaczone na zabezpieczenie. Ich nazwy zależą od kontekstu:

  • rachunek depozytu zabezpieczającego u brokera – tam trafiają środki pod pozycje na kontraktach,
  • rachunek zastrzeżony lub zablokowany – aktywa leżą na rachunku właściciela, ale nie może ich swobodnie wypłacić, bo stanowią zabezpieczenie kredytu lub transakcji,
  • rachunek escrow – środki trzyma strona trzecia do czasu spełnienia warunków umowy.

W Polsce zasady ustanawiania takich zabezpieczeń między instytucjami finansowymi reguluje ustawa o niektórych zabezpieczeniach finansowych z 2004 roku, wdrażająca unijną dyrektywę w tej sprawie. Przewiduje ona m.in. zastaw finansowy i przewłaszczenie na zabezpieczenie.

Kluczowa cecha każdego prawdziwego konta zabezpieczającego: jest ono związane z konkretnym zobowiązaniem. Zabezpieczenie istnieje, bo istnieje kredyt, pozycja albo umowa. Nie ma zabezpieczenia „w ogóle”, bez długu, który zabezpiecza.

Fundusze zabezpieczające na giełdach

Na rynkach istnieją też wspólne pule środków chroniące system przed skutkami bankructwa pojedynczych uczestników. Nie nazywa się ich jednak „funduszami kolateralnymi”.

Fundusz rozliczeniowy (default fund) prowadzi izba rozliczeniowa, w Polsce KDPW_CCP. Członkowie rozliczający wpłacają do niego środki, które pokrywają straty, gdy któryś z nich nie wywiąże się ze zobowiązań, a jego własne zabezpieczenia nie wystarczą.

Fundusz ubezpieczeniowy (insurance fund) to jego odpowiednik na giełdach kryptowalut z kontraktami. Pokrywa straty w sytuacji, gdy likwidacja pozycji nastąpiła po cenie gorszej niż cena bankructwa, czyli gdy zabezpieczenie tradera nie wystarczyło. Gdy fundusz ubezpieczeniowy się wyczerpie, giełdy sięgają po mechanizm ADL (automatycznego zmniejszania pozycji) – i wtedy stratę ponoszą zyskowni traderzy po drugiej stronie.

Oba fundusze są zabezpieczeniem systemu, a nie źródłem wypłat dla uczestników. Nikt nie „odbiera” z nich pieniędzy dla siebie.

„Konto kolateralne” i „fundusz kolateralny” w internecie

Pod hasłami „konto kolateralne” i „fundusz kolateralny” w polskim internecie, między innymi na TikToku, krążą treści, które z opisanymi wyżej mechanizmami nie mają nic wspólnego.

Jeśli spotkasz się z twierdzeniem, że:

  • do Twojego aktu urodzenia albo numeru PESEL przypisane jest ukryte konto z dużą kwotą,
  • istnieje „osoba prawna” pisana wielkimi literami, oddzielna od Ciebie jako człowieka, i to ona zaciąga długi,
  • na świecie istnieją gigantyczne ukryte fundusze złota, z których zwykli ludzie mogą dostać wypłatę po wypełnieniu odpowiednich dokumentów,
  • można spłacić kredyt, podatek lub rachunek „z konta kolateralnego” przez odesłanie podpisanej faktury z odpowiednią formułką,

to masz do czynienia z polską wersją dwóch znanych od lat zagranicznych teorii.

Pierwsza to tak zwana teoria „słomianego człowieka” (strawman theory), rozpowszechniona w ruchu „redemption” w Stanach Zjednoczonych. Jej twórcą był Roger Elvick, amerykański przeciwnik podatków skazany za fałszerstwa, który na przełomie lat 90. i 2000. głosił, że akt urodzenia tworzy tajne konto w Departamencie Skarbu, a z tego konta można płacić długi. Sądy w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Australii konsekwentnie uznawały te argumenty za pozbawione podstaw prawnych. FBI traktuje sprzedawców takich „procedur” jako oszustów, a amerykański urząd skarbowy nakłada kary na osoby, które powołują się na nie w zeznaniach.

Druga to legenda o „Globalnych Kontach Kolateralnych” (Global Collateral Accounts) – ogromnych, rzekomo ukrytych od czasów II wojny światowej zasobach złota, które mają pewnego dnia zostać rozdzielone między ludzkość. Ta opowieść krąży w sieci od kilkunastu lat i ma wiele odmian. Nie ma na nią żadnych dowodów, a „wypłata” niezmiennie ma nastąpić wkrótce.

Wspólny mianownik obu historii: zabezpieczenie bez długu. W prawdziwych finansach collateral zawsze zabezpiecza konkretne zobowiązanie. Konto, na którym leżą pieniądze należne Ci tylko dlatego, że się urodziłeś, nie jest zabezpieczeniem. Jest bajką, która używa finansowego słownictwa, żeby brzmieć wiarygodnie.

Gdzie jest ryzyko

Same teorie są niegroźne, dopóki ktoś w nie tylko wierzy. Problem zaczyna się, gdy ktoś na nich zarabia albo gdy ktoś na ich podstawie działa.

Opłaty za „odblokowanie”. Schemat zawsze ma etap, na którym trzeba zapłacić: za szkolenie, za wzór dokumentów, za „pełnomocnictwo”, za „aktywację konta”. Pieniądze z konta nigdy nie przychodzą. Opłaty są prawdziwe.

Wyłudzenie danych. Żeby „sprawdzić konto”, trzeba podać PESEL, skan dowodu, czasem dane rachunku bankowego. To dokładnie ten zestaw, którego oszuści potrzebują do wzięcia kredytu na cudze nazwisko.

Skutki prawne. Osoby, które przestają spłacać kredyt, płacić podatki czy mandaty w przekonaniu, że pokrywa je „konto kolateralne”, kończą z egzekucją komorniczą, odsetkami i kosztami sądowymi. Sąd nie uzna formułki z internetu za zapłatę.

Jeśli ktoś oferuje Ci dostęp do takiego konta albo prosi o dane „do weryfikacji” – nie podawaj niczego. Warto też zastrzec PESEL w aplikacji mObywatel, jeśli dane już wyciekły.

Cztery mity

Mit 1: „Zabezpieczenie chroni tradera.” Zabezpieczenie chroni drugą stronę – giełdę, brokera, pożyczkodawcę. Dla tradera oznacza, że w razie straty to jego środki zostaną użyte w pierwszej kolejności.

Mit 2: „Zabezpieczenie w BTC jest bezpieczniejsze, bo nie trzymam stablecoinów.” Przy długiej pozycji na BTC zabezpieczonej w BTC spadek ceny uderza podwójnie – w pozycję i w depozyt. Likwidacja przychodzi szybciej.

Mit 3: „Każdy ma swoje konto kolateralne przypisane do aktu urodzenia.” Nie istnieje. Akt urodzenia jest dokumentem stanu cywilnego, a nie instrumentem finansowym. Teoria ta pochodzi ze skompromitowanego ruchu amerykańskich przeciwników podatków.

Mit 4: „Fundusz ubezpieczeniowy giełdy chroni moje środki.” Chroni system przed stratami ponad zabezpieczenie zlikwidowanych traderów. Nie pokryje Twojej straty z pozycji ani nie zabezpieczy Cię przed upadłością giełdy.

Jak sam na to patrzę

Handluję kontraktami, więc zabezpieczenie to dla mnie codzienność, a nie abstrakcja. Na Deribicie i MEXC każda moja pozycja stoi na collateralu i każdą mogę stracić do wartości tego, co pod nią podstawiłem.

Dwie rzeczy nauczyły mnie szacunku do tego pojęcia.

Pierwsza: waluta zabezpieczenia ma znaczenie. Długa pozycja na BTC zabezpieczona w BTC to w praktyce większa dźwignia, niż pokazuje giełda. Przy ostrym spadku widać to bardzo wyraźnie.

Druga: zabezpieczenie leżące na giełdzie nie jest tylko moje. Jest moje dopóty, dopóki giełda jest wypłacalna. FTX pokazał, co się dzieje, gdy nie jest. Dlatego na giełdzie trzymam tyle, ile potrzebuję pod pozycje, a nie cały kapitał. Ile konkretnie – wynika z wielkości pozycji i stopa, które liczę przed wejściem w kalkulatorze wielkości pozycji.

A co do „kont kolateralnych” – od kilkunastu lat obserwuję rynek i widziałem wiele obietnic łatwych pieniędzy. Ta ma jedną cechę wspólną ze wszystkimi innymi: płacisz z góry, a obiecana kwota nigdy nie przychodzi.

Co zapamiętać

Collateral, czyli zabezpieczenie, to aktywo oddane pod kontrolę drugiej strony na wypadek niewywiązania się ze zobowiązania. Na nim opiera się dźwignia na giełdach, pożyczki w DeFi i cały system rozliczeń.

Trzy rzeczy ponad resztą:

Zabezpieczenie chroni drugą stronę, nie Ciebie. Gdy pozycja traci, to Twój collateral pokrywa stratę – aż do likwidacji.

Waluta zabezpieczenia zmienia ryzyko. Depozyt w tym samym aktywie co pozycja zwiększa realną dźwignię i przyspiesza likwidację.

Nie ma zabezpieczenia bez długu. „Konto kolateralne” przypisane do aktu urodzenia czy PESEL-u nie istnieje – to teoria spiskowa, na której zarabiają wyłącznie jej sprzedawcy.

Zaktualizowano: