Cena to kwota, za którą w danym momencie ktoś jest gotów kupić lub sprzedać aktywo – i za którą faktycznie zawarto transakcję.
W codziennym życiu cena jest jedną liczbą na metce. Na rynku finansowym w tym samym momencie istnieje kilka cen jednocześnie – i każda z nich służy do czegoś innego. Dopóki handlujesz na rynku kasowym, to rozróżnienie wydaje się akademickie. Gdy przechodzisz na kontrakty z dźwignią, staje się sprawą decydującą o tym, czy Twoja pozycja przetrwa.
Cena nie jest ustalana – jest negocjowana
Na giełdzie nikt nie „ustala” ceny. Cena jest wynikiem spotkania dwóch stron: tych, którzy chcą kupić, i tych, którzy chcą sprzedać.
Te zamiary widać w arkuszu zleceń (order book):
- bid – najwyższa cena, jaką ktoś oferuje za kupno,
- ask (lub offer) – najniższa cena, za jaką ktoś jest gotów sprzedać,
- spread – różnica między ask a bid.
Przykład. W arkuszu BTC/USDT najlepsza oferta kupna to 60 000, a najlepsza oferta sprzedaży to 60 010. Spread wynosi 10 USDT.
Jeśli chcesz kupić natychmiast, zapłacisz 60 010. Jeśli chcesz natychmiast sprzedać, dostaniesz 60 000. Już w tym momencie, zanim rynek się poruszy, jesteś na minusie o wartość spreadu. To pierwszy, niewidoczny koszt każdej transakcji.
Last price – ostatnia cena transakcyjna
To cena, którą widzisz na wykresie i w nagłówku każdej giełdy. Last price to cena, po której zawarto ostatnią transakcję.
Brzmi jak „prawdziwa cena rynkowa”, ale ma istotną słabość: wystarczy jedna transakcja, żeby ją zmienić. Na płytkim rynku jedno duże zlecenie rynkowe potrafi przebić kilka poziomów arkusza i na ułamek sekundy wydrukować cenę odległą o kilka procent od reszty rynku. Na wykresie zostaje po tym długi knot.
To normalne zjawisko. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy od tej jednej liczby zależy los Twojej pozycji.
Mark price i index price – ceny, które decydują o likwidacji
Właśnie dlatego giełdy kontraktów nie likwidują pozycji po last price. Gdyby to robiły, każdy chwilowy knot na jednej giełdzie masowo zamykałby pozycje – a manipulowanie ceną w celu wywołania likwidacji byłoby tanie i proste.
Zamiast tego stosują dwie dodatkowe ceny.
Index price (cena indeksu) to średnia cena danego aktywa z kilku dużych giełd rynku kasowego. Jej zadaniem jest odzwierciedlenie „ceny świata”, a nie jednej giełdy. Pojedynczy knot na jednym rynku ma na nią niewielki wpływ.
Mark price (cena oznaczenia, na niektórych giełdach nazywana fair price) to cena, według której giełda wycenia otwarte pozycje, liczy niezrealizowany wynik i – co najważniejsze – uruchamia likwidację. Opiera się na cenie indeksu, skorygowanej o bieżącą premię lub dyskonto kontraktu.
Przykład. Masz długą pozycję na perpetualu. Last price na Twojej giełdzie na moment spada o 3% przez jedno duże zlecenie. Mark price, liczona na podstawie kilku giełd, spada o 0,4%. Twoja pozycja nie zostaje zlikwidowana, choć na wykresie wygląda na to, że cena przeszła przez Twój poziom likwidacji.
Działa to także w drugą stronę. Twoje zlecenie stop loss może być powiązane z last price, a likwidacja z mark price. Wiele giełd pozwala wybrać, którą ceną ma się kierować stop. Warto to sprawdzić przed otwarciem pozycji, a nie po jej zamknięciu.
Cena wykonania a cena, którą widziałeś
Kliknąłeś „kup po rynku” przy cenie 60 010, a transakcja zawarła się średnio po 60 045. To poślizg cenowy (slippage).
Wynika z tego, że przy najlepszej cenie w arkuszu stoi tylko określona ilość. Jeśli Twoje zlecenie jest większe, zjada kolejne, droższe poziomy. Poślizg rośnie:
- przy dużych zleceniach w stosunku do płynności rynku,
- w momentach gwałtownych ruchów i publikacji danych,
- na mniej płynnych instrumentach, zwłaszcza małych altcoinach.
Zlecenie z limitem ceny chroni przed poślizgiem, ale nie gwarantuje wykonania. Zlecenie rynkowe gwarantuje wykonanie, ale nie gwarantuje ceny. To wybór, którego nie da się ominąć.
Cena a wartość
Cena to fakt: ile ktoś właśnie zapłacił. Wartość to opinia: ile coś powinno być warte.
Te dwie rzeczy potrafią rozjeżdżać się na bardzo długo. Rynek może wyceniać spółkę dwukrotnie powyżej tego, co podpowiadają jej wyniki, albo przez lata trzymać ją poniżej. Inwestor długoterminowy zarabia na tym, że cena w końcu zbliża się do wartości. Trader zarabia na ruchu samej ceny – niezależnie od tego, czy ma on uzasadnienie.
Oba podejścia są uprawnione. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy trader zaczyna argumentować wartością („przecież to jest za tanie, więc nie może spadać dalej”) albo inwestor zaczyna reagować na każdy dzienny ruch ceny. Rynek potrafi pozostać „za tani” dłużej, niż wytrzyma Twój rachunek.
Cena nabycia i cena w podatkach
Jest jeszcze cena, o której trader myśli najrzadziej, a która wraca co roku: cena nabycia.
W polskim systemie podatkowym zysk ze sprzedaży papierów wartościowych czy kryptowalut liczy się jako różnicę między przychodem a kosztami, w tym ceną, za którą aktywo kupiłeś. Od nadwyżki płacisz 19% podatku, potocznie nazywanego podatkiem Belki. Kto nie prowadzi ewidencji cen zakupu, ten przy rozliczeniu ma problem z udowodnieniem własnych kosztów.
Szacunkową wysokość podatku policzysz w kalkulatorze podatku Belki. Nie zastępuje on jednak rozliczenia – przy kryptowalutach i instrumentach pochodnych zasady mają swoje osobne szczegóły.
Cztery mity
Mit 1: „Cena to jedna liczba.” W tym samym momencie istnieją bid, ask, last price, index price i mark price. Każda służy do czego innego.
Mit 2: „Jeśli cena na wykresie dotknęła mojej likwidacji, zostanę zlikwidowany.” Na większości giełd kontraktów o likwidacji decyduje mark price, a nie ostatnia cena transakcyjna widoczna na wykresie.
Mit 3: „Zlecenie rynkowe wykona się po cenie, którą widzę.” Wykona się po cenach dostępnych w arkuszu. Przy większym zleceniu lub gwałtownym ruchu różnica bywa znacząca.
Mit 4: „Skoro jest tanio, to już nie spadnie.” Cena i wartość mogą rozjeżdżać się bardzo długo. Niska cena nie jest ani sygnałem, ani zabezpieczeniem.
Jak sam na to patrzę
Handluję kontraktami na Deribicie i MEXC, więc na co dzień mam przed oczami kilka cen jednocześnie. Z czasem nauczyłem się, że najważniejsza dla mojej pozycji nie jest cena z wykresu, tylko ta, według której giełda liczy mój depozyt.
Przed otwarciem pozycji na nowej giełdzie albo nowym instrumencie sprawdzam trzy rzeczy: po jakiej cenie liczona jest likwidacja, do jakiej ceny mogę podpiąć stop i jak głęboki jest arkusz w stosunku do wielkości mojej pozycji. To pięć minut, które oszczędzają bardzo niemiłych niespodzianek.
Druga rzecz to pokora wobec samej ceny. Wykres pokazuje, co już się stało. Nie mam wpływu na to, gdzie pójdzie cena. Mam wpływ na to, ile stracę, jeśli się pomylę – i dlatego wielkość pozycji liczę zawsze przed wejściem, nie po nim. Służy do tego kalkulator wielkości pozycji.
Co zapamiętać
Cena to kwota, po której kupujący i sprzedający faktycznie zawierają transakcję. Na rynku istnieje jednocześnie kilka cen: bid, ask, ostatnia cena transakcyjna, cena indeksu i mark price.
Trzy rzeczy ponad resztą:
Spread i poślizg to koszt każdej transakcji, nawet zanim rynek się poruszy.
Na kontraktach likwiduje Cię mark price, nie cena z wykresu. Sprawdź, jaką ceną kieruje się Twój stop, a jaką likwidacja.
Cena to nie wartość. Rynek może długo pozostawać „za tani” albo „za drogi” – dłużej, niż wytrzyma rachunek z dźwignią.


