tradingview

Obligacje skarbowe przy inflacji 4%: EDO, COI czy ROR – co ma teraz sens

⏱️ Czas czytania: 12 min

We wrześniu inflacja w Polsce skoczyła z 3,4% do 4,1%. Głównie przez paliwa, które w rok podrożały o ponad jedną trzecią. Ekonomiści piszą wprost, że to niekoniecznie szczyt, Glapiński zaostrzył ton, a w listopadzie na stole może leżeć podwyżka stóp o 0,25 pkt proc. Do tego rządowy program CPN, który zbija ceny na stacjach i obniża odczyt inflacji o mniej więcej 0,7–0,8 pkt proc., ma działać tylko do końca roku.

Efekt? Wraca pytanie, które zadawaliście mi masowo w 2022 roku: w co wrzucić gotówkę, żeby inflacja jej nie zjadała? I wracają reklamy z wielkim „5,35%” na obligacjach EDO.

W tym tekście nie będę Ci powtarzał tabelki z oferty Ministerstwa Finansów. Policzę to, co naprawdę ląduje w Twojej kieszeni: realną stopę zwrotu – po podatku Belki, po inflacji, po opłacie za wcześniejszy wykup i z uwzględnieniem tego, że indeksacja inflacją działa z opóźnieniem. A potem powiem, kiedy wygrywa EDO, kiedy COI, a kiedy nudne ROR i DOR, które przy podwyżkach RPP potrafią zaskoczyć.

Oferta obligacji skarbowych na październik 2026 – szybki przegląd

Ministerstwo Finansów od kwietnia nie rusza oprocentowania, więc w październiku kupujesz na tych samych warunkach co wiosną. Najważniejsze serie:

  • ROR (roczne) – 4,00% w pierwszym miesiącu, potem co miesiąc stopa referencyjna NBP (dziś 3,75%). Odsetki co miesiąc. Wcześniejszy wykup: 0,50 zł od obligacji.
  • DOR (2-letnie) – 4,15% w pierwszym miesiącu, potem stopa referencyjna NBP + 0,15 pkt proc. Odsetki co miesiąc. Wykup: 0,70 zł.
  • TOS (3-letnie) – stałe 4,40% przez cały okres. Wykup: 1 zł.
  • COI (4-letnie) – 4,75% w pierwszym roku, potem inflacja + 1,50 pkt proc. Odsetki wypłacane co roku. Wykup: 2 zł.
  • EDO (10-letnie) – 5,35% w pierwszym roku, potem inflacja + 2,00 pkt proc. Odsetki kapitalizowane i wypłacane na końcu. Wykup: 3 zł.
  • ROS i ROD (rodzinne) – 5,00% i 5,60% na start, potem inflacja + 2,00 i + 2,50 pkt proc. Tylko dla beneficjentów 800 plus.

Jedna obligacja kosztuje 100 zł. Wszystkie liczby poniżej liczę na 10 000 zł, czyli 100 sztuk – łatwo przeskalować na swoją kwotę.

Pułapka nr 1: „5,35%” obowiązuje tylko przez rok

To jest liczba, którą widzisz w reklamie, i to jest liczba, która najczęściej wprowadza w błąd. 5,35% w EDO to oprocentowanie wyłącznie pierwszego roku. Przez kolejne dziewięć lat dostajesz inflację plus 2 pkt proc. marży. Jeśli inflacja spadnie do 2,5% (cel NBP), EDO będzie płacić 4,5%. Jeśli wzrośnie do 6% – zapłaci 8%.

Dlatego w obligacjach indeksowanych tak naprawdę kupujesz marżę, a nie pierwszy kupon. Marża to jedyna rzecz, która jest Ci zagwarantowana na cały okres. W EDO wynosi 2 pkt proc., w COI 1,5 pkt proc. – i to ją porównuj, a nie „oprocentowanie na start”.

Pułapka nr 2: podatek Belki zjada część ochrony przed inflacją

Tu zaczyna się matematyka, której w reklamach nie zobaczysz. Od odsetek z obligacji płacisz 19% podatku Belki. Problem w tym, że podatek liczony jest od całych nominalnych odsetek – także od tej części, która tylko wyrównuje inflację. Czyli państwo opodatkowuje Ci zysk, którego realnie nie masz.

Policzmy to przy inflacji 4%:

  • COI: 4% + 1,5% = 5,5% brutto. Po Belce zostaje 4,46%. Realnie, ponad inflację: ok. +0,44% rocznie.
  • EDO: 4% + 2% = 6% brutto. Po Belce zostaje 4,86%. Realnie: ok. +0,83% rocznie (a dzięki kapitalizacji i podatkowi płaconemu dopiero na końcu – nieco więcej).
  • ROR: 3,75% brutto. Po Belce 3,04%. Realnie: ok. -0,93% rocznie. Tracisz siłę nabywczą.

Teraz najciekawsze. Im wyższa inflacja, tym większy kawałek Twojej marży zabiera podatek. Prosty rachunek: realny zysk po Belce z obligacji indeksowanej to mniej więcej 0,81 × marża − 0,19 × inflacja. Z tego wychodzi próg, przy którym ochrona przestaje działać:

  • COI przestaje chronić przed inflacją przy ok. 6,4% – powyżej tego poziomu po podatku jesteś realnie na minusie.
  • EDO wytrzymuje do ok. 8,5%.

Czyli „obligacje indeksowane inflacją” chronią przed inflacją umiarkowaną. Przy inflacji jak w 2022 roku (kilkanaście procent) też traciłeś realnie – po prostu dużo mniej niż na koncie oszczędnościowym. To nie jest zarzut wobec obligacji, tylko realistyczne oczekiwania. Jeśli chcesz sprawdzić dokładnie, ile oddasz fiskusowi, wrzuć swoje kwoty do kalkulatora podatku Belki.

Pułapka nr 3: indeksacja działa z opóźnieniem

Dużo osób myśli: „inflacja skoczyła do 4,1%, to kupuję EDO i dostanę 4,1% + 2%”. Nie dostaniesz – a przynajmniej nie teraz.

Oprocentowanie COI i EDO w kolejnym roku ustalane jest na podstawie inflacji rocznej ogłoszonej przez GUS w miesiącu poprzedzającym o dwa miesiące początek nowego okresu odsetkowego. Jeśli kupisz EDO w październiku 2026, to:

  • przez pierwszy rok masz stałe 5,35% – dzisiejszy skok inflacji nic tu nie zmienia,
  • drugi rok (od października 2027) dostanie stawkę liczoną od inflacji ogłoszonej w sierpniu 2027, czyli za lipiec 2027.

Innymi słowy: kupując obligacje indeksowane dziś, nie łapiesz obecnego skoku inflacji. Zakładasz się o to, jaka inflacja będzie za rok i później. Z wrześniowego 4,1% skorzystają ci, którzy już mają COI lub EDO i których nowy okres odsetkowy startuje w grudniu – ich stawka będzie liczona właśnie od odczytu ogłoszonego w październiku.

Działa to zresztą w obie strony. W 2023 roku inflacja szybko spadała, a posiadacze EDO jeszcze długo dostawali kilkunastoprocentowe kupony liczone od starych, wysokich odczytów. Opóźnienie to nie wada, tylko cecha – trzeba ją po prostu rozumieć.

Warto też pamiętać o CPN. Program sztucznie obniża odczyty inflacji do końca roku. Jeśli wygaśnie, a ceny ropy się nie uspokoją, na początku 2027 może pojawić się odbicie w odczytach – a to akurat są miesiące, od których będą liczone kupony dla części obligacji kupionych teraz.

Pułapka nr 4: koszt wcześniejszego wykupu

Obligacje skarbowe nie są lokatą, z której wychodzisz bez konsekwencji. Za wcześniejszy wykup płacisz opłatę od każdej obligacji, potrącaną z narosłych odsetek (nie stracisz kapitału, ale możesz stracić większość zysku):

  • ROR – 0,50 zł, czyli 50 zł na każde 10 000 zł,
  • COI – 2 zł, czyli 200 zł na 10 000 zł,
  • EDO – 3 zł, czyli 300 zł na 10 000 zł.

Przy EDO to szczególnie boli na początku. Jeśli kupisz za 10 000 zł i wycofasz się po roku, z 535 zł odsetek zabierają Ci 300 zł opłaty, a od reszty Belkę. Zostaje ok. 190 zł zysku, czyli 1,9% – mniej niż na przeciętnym koncie oszczędnościowym i dużo mniej niż inflacja. Po dwóch latach (przy inflacji 4%) wyjdziesz z ok. 10 700 zł, po czterech – z ok. 11 820 zł.

Ciekawostka: EDO zerwane po 4 latach i tak wychodzi zwykle podobnie albo minimalnie lepiej niż COI trzymane do końca, bo wyższa marża i kapitalizacja odrabiają opłatę. Ale to działa tylko wtedy, gdy wytrzymasz te cztery lata. Dlatego zasada numer jeden: do obligacji indeksowanych wkładasz tylko pieniądze, których nie będziesz potrzebować. Poduszka finansowa na nagłe wydatki to inna para kaloszy.

ROR i DOR przy podwyżkach stóp – kiedy wygrywają

Obligacje zmiennoprocentowe ROR i DOR są dziś trochę niedoceniane, bo przy 3,75% stopy referencyjnej i 4,1% inflacji realnie dają minus. Ale mają jedną przewagę, której nie ma żadna inna seria: reagują na decyzje RPP praktycznie od razu. Oprocentowanie aktualizuje się co miesiąc.

Jeśli RPP w listopadzie podniesie stopy o 0,25 pkt proc., ROR zacznie płacić 4,00%, a DOR 4,15%. Przy dwóch podwyżkach – odpowiednio 4,25% i 4,40%. Przy inflacji 4% to nadal okolice zera realnie po podatku, ale już bez wyraźnej straty.

Kiedy ROR/DOR wygrywają z COI i EDO?

  • Gdy pieniądze mogą być potrzebne w ciągu roku–dwóch. Niska opłata za wykup (50–70 zł na 10 000 zł) i comiesięczne odsetki robią z ROR sensowną alternatywę dla konta oszczędnościowego.
  • Gdy RPP podnosi stopy szybciej, niż rośnie inflacja. Bank centralny, który walczy z inflacją, czasem trzyma stopy wysoko, gdy inflacja już spada. Wtedy ROR/DOR płacą dobrze, a kupony COI/EDO, liczone od coraz niższej inflacji, maleją.
  • Gdy chcesz przeczekać i zdecydować później. ROR daje Ci rok spokoju z oprocentowaniem dopasowanym do rynku, po którym możesz zamienić obligacje na nowe serie – po niższej cenie zamiany 99,90 zł.

A obligacje stałokuponowe? TOS z 4,40% przez trzy lata to zakład odwrotny – wygrywa, gdy stopy i inflacja spadają. Przy scenariuszu podwyżek RPP stałe 4,40% (3,56% po Belce) przegrywa zarówno z ROR/DOR po kilku podwyżkach, jak i z COI/EDO przy inflacji powyżej 3%. Dziś, gdy rynek zastanawia się raczej nad podwyżką niż obniżką, TOS to moim zdaniem najsłabszy wybór w ofercie – chyba że uważasz, że wrześniowy skok to jednorazowy wybryk paliw.

Scenariusze: co wygrywa przy jakiej inflacji

Policzyłem, ile realnie (ponad inflację, po podatku) zarabia 10 000 zł w EDO trzymanych 10 lat i w COI trzymanych 4 lata, przy stałej inflacji. Przy COI zakładam, że coroczne kupony po prostu leżą na koncie – a więc to wariant ostrożny.

  • Inflacja 3%: EDO ok. +1,2% realnie rocznie (końcowo ok. 15 140 zł), COI ok. +0,5% rocznie.
  • Inflacja 4%: EDO ok. +1,0% rocznie (ok. 16 320 zł; sama inflacja „podniosłaby” 10 000 zł do ok. 14 800 zł), COI ok. zero.
  • Inflacja 6%: EDO ok. +0,6% rocznie, COI już na minusie.
  • Inflacja 8%: EDO ledwie nad kreską, COI wyraźnie realnie traci.

Wniosek jest prosty: przy dłuższym horyzoncie EDO jest po prostu lepszym produktem niż COI – wyższa marża i kapitalizacja z podatkiem płaconym na końcu robią swoje. COI ma sens, jeśli potrzebujesz corocznych odsetek „do ręki” albo wiesz, że pieniądze będą potrzebne za 4 lata i nie chcesz płacić opłaty za zerwanie EDO. Wszystkie serie możesz porównać na swoich liczbach w moim kalkulatorze obligacji skarbowych z rankingiem – oprocentowanie aktualizuje się tam automatycznie.

Od 2027 r. obligacje mogą siedzieć w OKI

Jest jeszcze jedna rzecz, która za kilka miesięcy może zmienić te wyliczenia bardziej niż jakakolwiek decyzja RPP. Od 1 stycznia 2027 r. startują Osobiste Konta Inwestycyjne. W OKI zamiast podatku Belki pojawia się podatek od wartości aktywów (0,85% w pierwszym roku), ale aktywa do 100 tys. zł są z niego zwolnione. W ramach tych 100 tys. zł obowiązuje podlimit 25 tys. zł na aktywa oszczędnościowe – czyli właśnie lokaty i detaliczne obligacje skarbowe, w tym COI i EDO. Limity się nie sumują: to 25 tys. zł w ramach 100 tys. zł, a nie 125 tys. zł.

Co to oznacza w praktyce? Na 25 tys. zł w EDO znika problem, o którym pisałem wyżej – podatek nie zjada już części ochrony przed inflacją. Przy inflacji 4% realny zysk z EDO rośnie wtedy z ok. 0,8–1% do ok. 2% rocznie, czyli praktycznie do pełnej marży. To ogromna różnica w dziesięcioletnim horyzoncie.

Dwie uwagi praktyczne. Po pierwsze, zanim zaczniesz zrywać obligacje kupione wcześniej, żeby „przenieść je do OKI”, policz opłatę za wcześniejszy wykup – może zjeść cały zysk z ulgi. Po drugie, ustawa jest, ale szczegóły techniczne (kto i jak poprowadzi OKI z obligacjami detalicznymi) jeszcze się układają, więc sprawdź ofertę na początku 2027 r. Ile zaoszczędzisz na swoim portfelu, policzysz w kalkulatorze OKI.

Co ja bym zrobił z gotówką przy inflacji 4%

Nie jestem doradcą i nie znam Twojej sytuacji, więc potraktuj to jako sposób myślenia, a nie gotowy przepis. Gdybym miał dziś gotówkę, którą chcę chronić, dzieliłbym ją według horyzontu:

  1. Pieniądze na najbliższe miesiące i poduszka finansowa – konto oszczędnościowe albo ROR. Nie zarobisz na nich realnie, ale też nie zapłacisz za wyjście. Przy podwyżkach RPP ROR dogoni rynek w ciągu miesiąca.
  2. Pieniądze na 1–3 lata – DOR albo ROR odnawiane co rok. TOS tylko wtedy, gdy wierzysz w szybki spadek stóp.
  3. Pieniądze na 4+ lat, których na pewno nie ruszysz – EDO. Nie dla 5,35% z reklamy, tylko dla 2 pkt proc. marży ponad inflację przez dziesięć lat. COI wybrałbym tylko wtedy, gdy potrzebuję corocznych odsetek.
  4. Od 2027 r. – pierwsze 25 tys. zł obligacji detalicznych w OKI, bo to najprostszy sposób, żeby podatek nie zjadał marży.

I jeszcze jedno, bo to blog o inwestowaniu, a nie o oszczędzaniu. Obligacje skarbowe to ochrona kapitału, a nie sposób na jego pomnażanie. Nawet najlepsze EDO da Ci realnie około 1–2% rocznie. To dużo w porównaniu z kontem, które w tym roku po podatku traci realnie prawie 1% rocznie – ale to nadal tylko stabilna część portfela. Pisałem o tym szerzej w tekście Czy inwestycja w obligacje ma sens.

Najczęstsze pytania

Czy warto kupić obligacje EDO teraz, przy inflacji 4,1%?

Jeśli masz horyzont co najmniej 4–5 lat i nie będziesz potrzebować tych pieniędzy – tak, EDO to dziś najlepszy wybór z ogólnodostępnej oferty. Pamiętaj tylko, że dzisiejszy skok inflacji nie przełoży się na Twój kupon od razu: przez pierwszy rok masz stałe 5,35%, a potem stawka zależy od inflacji z przyszłego roku.

Obligacje EDO czy COI – co lepsze?

Przy horyzoncie powyżej 4 lat EDO, bo ma wyższą marżę (2 vs 1,5 pkt proc.) i kapitalizuje odsetki z podatkiem płaconym na końcu. COI wygrywa, gdy potrzebujesz corocznej wypłaty odsetek albo dokładnie 4-letniego terminu bez opłaty za wykup.

Co się stanie z obligacjami, jeśli RPP podniesie stopy?

ROR i DOR zaczną płacić więcej już od kolejnego miesiąca. TOS (stałe oprocentowanie) nic na tym nie zyskają. COI i EDO podwyżka stóp bezpośrednio nie dotyczy – ich oprocentowanie zależy od inflacji, a nie od stóp NBP. Detalicznych obligacji skarbowych nie wycenia rynek, więc w przeciwieństwie do obligacji hurtowych ich wartość nie spada przy wzroście stóp.

Czy obligacje indeksowane inflacją zawsze chronią przed inflacją?

Nie. Po podatku Belki COI chronią przed inflacją do ok. 6,4%, a EDO do ok. 8,5%. Powyżej tych poziomów realnie tracisz – wolniej niż na koncie, ale tracisz. W OKI (od 2027 r., do 25 tys. zł) ten problem znika.

Dodaj komentarz