Uśrednianie ceny w dół to dokupowanie aktywa, gdy jego cena spada poniżej Twojej ceny zakupu. Średni koszt pozycji maleje, więc do wyjścia na zero wystarczy mniejsze odbicie. Brzmi rozsądnie – i czasem jest rozsądne. Ale to samo narzędzie, użyte bez planu, jest jednym z najszybszych sposobów, żeby z małego błędu zrobić duży.
Spis treści
Jak działa uśrednianie w dół – na przykładzie z mojego dziennika
Najprościej pokazać to na liczbach, które sam przerabiałem. Na początku 2019 roku kupiłem Trona (TRX) po 0,024 $, a część sprzedałem po 0,031 $. W sierpniu, po ponad 60-procentowej korekcie, dokupiłem po 0,017 $, co obniżyło moją średnią cenę zakupu do 0,020 $. Miesiąc później cena spadła dalej, więc – zgodnie z tym, co zapowiedziałem w dzienniku – dokupiłem znowu po 0,016 $ i zszedłem ze średnią do 0,018 $.
Podobnie z XRP: pierwotnie kupowałem po 0,31 $, część sprzedałem po 0,35 $, a po spadku dokupiłem po 0,26 $, schodząc ze średnią do 0,29 $.
Mechanika jest prosta: każdy zakup po niższej cenie ciągnie średnią w dół. Problem polega na tym, że jednocześnie rośnie Twoja ekspozycja na aktywo, które właśnie spada. I tu zaczyna się różnica między przemyślaną strategią a ratowaniem straty.
Uśrednianie w dół to nie to samo co DCA
Te dwa pojęcia często się myli. DCA to regularne kupowanie za stałą kwotę, niezależnie od ceny – co miesiąc, bez względu na to, czy rynek rośnie, czy spada. Ile mogłoby Ci to dać historycznie, sprawdzisz w moim kalkulatorze HODL i DCA.
Uśrednianie w dół to coś innego: dokupujesz tylko dlatego, że cena spadła poniżej Twojego zakupu. To decyzja podejmowana w reakcji na stratę, a nie z góry ustalony harmonogram. Dlatego wymaga dużo więcej dyscypliny.
Kiedy uśrednianie w dół ma sens
- Plan istniał przed pierwszym zakupem. Wiesz z góry, że wchodzisz np. w trzech transzach i przy jakich poziomach dokupisz. Wtedy kolejny zakup jest realizacją planu, a nie reakcją na ból.
- Powód zakupu nadal jest aktualny. Cena spadła, ale fundamenty, teza czy sytuacja spółki się nie zmieniły. Spada rynek, a nie sens Twojej inwestycji.
- Masz z góry ustalony limit pozycji. Wiesz, jaki maksymalny procent kapitału może trafić w to jedno aktywo – i po jego osiągnięciu przestajesz dokupować, choćby cena spadała dalej.
- Kupujesz bez dźwigni. Na rynku spot możesz przeczekać spadek. Na dźwigni możesz go nie przeżyć.
Kiedy uśrednianie w dół to pułapka
- Dokupujesz, żeby „naprawić” błąd. Jeśli jedynym powodem kolejnego zakupu jest to, że nie chcesz przyznać się do pomyłki, to nie strategia, tylko ego.
- Nie masz limitu. Każdy kolejny spadek to „jeszcze lepsza okazja”, aż nagle jedna pozycja stanowi połowę portfela.
- Uśredniasz na dźwigni. Dokładanie do stratnej pozycji z lewarem to najkrótsza droga do likwidacji. Jeśli grasz na dźwigni, zamiast uśredniać, ustaw stop loss i policz, jak blisko jesteś ruiny gracza.
- Zmieniła się teza. Projekt traci użytkowników, spółka ma realne problemy, regulator zamyka rynek – a Ty dokupujesz, bo „jest taniej”. Taniej nie znaczy lepiej.
Lekcja z mojego portfela altcoinów
Najlepiej widać to w moim portfelu altcoinów. 24 pozycje są tam dziś poniżej −50%. W wartości portfela ważą już tylko około 6%, ale stanowią około 37% kapitału, który kiedyś w altcoiny włożyłem. Ponad jedna trzecia pieniędzy siedzi w pozycjach, które dziś niewiele znaczą. Dokładanie do nich „bo spadły” tylko pogłębiłoby problem.
Odwrotną stronę medalu pokazuje luty 2020 roku, kiedy sprzedałem wszystkie kryptowaluty z zyskiem prawie 30% na zainwestowanym kapitale – mimo że część z nich sprzedawałem na stracie. Wynik był dobry tylko dlatego, że w pozycje, które przyniosły stratę, miałem zainwestowany ułamek kapitału, a najwięcej w te, które poszły w górę. Gdybym wcześniej agresywnie uśredniał przegrywające pozycje, proporcje byłyby odwrotne.
Uśrednianie ma też drugą, równie groźną wersję: uśrednianie w górę pod wpływem emocji. Opisałem ją na przykładzie tokena CoinPoker w tekście o FOMO na rynku.
Jak uśredniać z głową – moje zasady
- Zanim kupisz pierwszy raz, zdecyduj, ile maksymalnie może trafić w tę pozycję. Policz to kalkulatorem wielkości pozycji, a nie na oko.
- Podziel kwotę na transze i zapisz poziomy, na których dokupisz. Pierwszy zakup to tylko część planu, nie cała pozycja.
- Przy każdym spadku sprawdź, czy powód zakupu jest nadal aktualny. Jeśli nie – nie dokupujesz, tylko rozważasz wyjście.
- Nigdy nie uśredniaj na dźwigni.
- Ustal, przy jakim scenariuszu zamykasz pozycję ze stratą. Cierpliwość w trzymaniu przegranej pozycji ma swoją ciemną stronę.
Podsumowanie
Uśrednianie ceny w dół nie jest ani dobre, ani złe – to narzędzie. W rękach kogoś, kto ma plan, limit pozycji i kupuje bez dźwigni, pozwala zbudować pozycję po lepszej cenie. W rękach kogoś, kto dokupuje, bo nie chce przyznać się do błędu, zamienia małą stratę w dużą. Zanim dokupisz, zadaj sobie jedno pytanie: czy kupiłbym to dziś, gdybym jeszcze nie miał tej pozycji? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, uśrednianie Ci nie pomoże.


