Sprzedałem wszystkie kryptowaluty jakie posiadałem. Nie będę się rozpisywał po ile sprzedawałem każdą kryptowalutę bo było ich aż 38. Doszedłem do wniosku, że ryzyko dalszych spadków jest zbyt duże, a trzeba chronić kapitał. Zysk wypracowany jest całkiem spory, prawie 30 % z zainwestowanego kapitału, pomimo tego że część kryptowalut sprzedawałem na stracie. Taki dobry zysk wyszedł dlatego, że w te kryptowaluty które przyniosły mi stratę miałem zainwestowane tylko ułamek kapitału a najwięcej zainwestowałem w krypto, które ładnie poszło do góry ostatnio.
Teraz będę czekał i obserwował jak się będzie dalej rozwijała sytuacja, do halvingu na BTC nie zamierzam robić żadnych zakupów. Na razie kryptowaluty zareagowały mocnymi spadkami na sytuację kryzysową związaną z korona wirusem.
Zamknąłem też długą pozycję na srebrze na plusie. Srebro może jeszcze oberwać przy okazji spadków na rynkach, a pozycja była zlewarowana , a codzienne swapy zmniejszały zyski.
Na WIG20 spadliśmy poniżej 2000 punktów co dla mnie oznacza, że weszliśmy w bessę na polskiej giełdzie.
Zostawiłem sobie natomiast litecoiny związane z emeryturą za litecoiny, w końcu mają być na emeryturę, a na razie jeszcze się nie wybieram.
Aktualizacja 31.07.2026r. – jak to dziś oceniam
Ten wpis wisi u mnie na blogu od lutego 2020 roku i regularnie ktoś do niego wraca w komentarzach – raz żeby pogratulować, raz żeby przypomnieć, ile kasy zostało na stole. Czas na szczerą aktualizację, bez słodzenia.
Co wtedy napisałem
Sprzedałem wszystkie 38 kryptowalut, jakie wtedy trzymałem, z zyskiem blisko 30% na zainwestowanym kapitale. Powód: rosnące ryzyko dalszych spadków związane z pierwszymi doniesieniami o koronawirusie. Zostawiłem sobie tylko litecoiny „na emeryturę” i zamknąłem długą, zlewarowaną pozycję na srebrze. Plan był prosty – czekać do halvingu BTC i obserwować rozwój sytuacji.
Część pierwsza: strzał był dobry
Zacznijmy od tego, co wyszło. Kilka tygodni po tym wpisie rynek dostał najgorszy w historii krypto krach związany z paniką covidową – Bitcoin stracił wtedy około 60% wartości od szczytu, mocniej niż S&P 500. Wychodząc wcześniej, uniknąłem tego dołka. To nie było szczęście w ciemno – ryzyko rosło w oczywisty sposób, a ja zareagowałem, zanim rynek zareagował za mnie. Zarządzanie ryzykiem zadziałało dokładnie tak, jak powinno: ochroniłem kapitał przed zdarzeniem, którego skali nikt wtedy nie potrafił oszacować.
Gdybym na tym skończył ten wpis, byłby to case study z podręcznika. Ale nie skończę, bo dalsza część historii jest dużo mniej wygodna.
Część druga: rachunek za strach
Marcowy dołek okazał się nie tylko dołkiem covidowym, ale też startem jednej z najsilniejszych hoss w historii Bitcoina. Kurs odbił się kilkaset procent w ciągu kilku miesięcy, a potem ruszył dalej – w kwietniu 2021 BTC dotarł do około 64 tysięcy dolarów, po korekcie latem wrócił do nowego ATH blisko 69 tysięcy dolarów w listopadzie 2021. Kto siedział w rynku od dołka, zrobił majątek. Ja w tym czasie nie zrobiłem nic.
W komentarzach pod oryginalnym wpisem w maju 2020 napisałem wprost: „jeszcze nic nie odkupiłem”. I to jest sedno problemu – bo faktycznie na rynek wróciłem dopiero na przełomie 2022 i 2023 roku, i to partiami, długo po tym, jak hossa 2021 się skończyła i rynek zdążył już przejść przez upadek Terra/Luna, Celsius, Voyager i FTX. Innymi słowy: wyszedłem tuż przed krachem, ale wróciłem tuż po zakończeniu największej okazji dekady. Przespałem całą hossę.
To nie jest wpis o tym, że sprzedaż była błędem. Sprzedaż była racjonalna. Błędem było to, co – a raczej czego – nie zrobiłem później.
Gdzie faktycznie popełniłem błąd
Miałem plan wyjścia. Nie miałem planu powrotu. I to jest dokładnie ta pułapka, w którą wpada większość traderów robiących „wietrzenie magazynów” w panice – potrafią zamknąć pozycję pod wpływem strachu, ale nie potrafią określić z góry, kiedy i po jakich warunkach wracają. Zamiast konkretnego poziomu, wskaźnika czy harmonogramu, zostaje „poczekam, zobaczę, jak się rozwinie sytuacja” – czyli nic. A rynek, w przeciwieństwie do mojego kalendarza decyzyjnego, nie czeka na to, aż poczuję się komfortowo.
Strach, który wyprowadził mnie z rynku w porę, ten sam strach trzymał mnie z boku, kiedy trzeba było wracać. Najpierw bałem się dalszych spadków. Potem, gdy kurs zaczął rosnąć, bałem się, że kupuję szczyt. Potem bałem się jeszcze bardziej, bo kurs rósł dalej, a wejście „teraz” oznaczało kupowanie coraz wyżej. To klasyczny mechanizm FOMO działający w odwrotną stronę – nie gonisz rynku w euforii, tylko unikasz wejścia z obawy przed spóźnieniem, aż w końcu spóźnienie staje się faktem.
Licząc to uczciwie: uniknąłem strat rzędu kilkudziesięciu procent na krachu covidowym, ale kosztem tego przegapiłem ruch liczony w setkach procent na hossie, która nastąpiła bezpośrednio po nim. Nawet nie muszę podawać dokładnych kwot, żeby bilans był jasny – to nie jest wymiana, na której wyszedłem na plus.
Litecoiny „na emeryturę” – druga pomyłka, tym razem cicha
Zostawiłem sobie wtedy litecoiny z myślą o emeryturze i nie ruszałem ich do dziś. Wydawałoby się, że to przynajmniej ta jedna decyzja, która obroniła się sama – bo nic nie robiłem, więc nie mogłem nic zepsuć. Sprawdziłem to jednak w moim własnym kalkulatorze HODL i DCA, wpisując 26 lutego 2020 jako datę startu, i wynik jest brutalny: trzymanie LTC od tamtego dnia do teraz daje -29%. Nominalnie mam więcej litecoinów niż wtedy odłożyłem, więc na pierwszy rzut oka wygląda to na spokojny, zapomniany zysk. Ale to złudzenie – licząc realną stopę zwrotu z tamtego dnia, jestem pod kreską. Gdybym te litecoiny sprzedał razem z resztą portfela w lutym 2020, wyszedłbym na tym lepiej niż trzymając je bezczynnie przez sześć lat.
To burzy moją własną narrację sprzed chwili. „Nic nie robiłem, więc nie mogłem zepsuć” to fałszywe poczucie bezpieczeństwa – bierne trzymanie pozycji bez żadnej rewizji też jest decyzją, tylko podjętą raz i nigdy niekwestionowaną. LTC przez te lata systematycznie traciło relatywnie do reszty rynku, a ja nie miałem żadnego mechanizmu, który kazałby mi to zweryfikować – bo „to na emeryturę” brzmiało jak wygodne alibi, żeby o tym nie myśleć. Efekt: druga w tym wpisie decyzja bez planu wyjścia, tym razem w drugą stronę – nie brak planu powrotu, tylko brak jakiegokolwiek planu weryfikacji pozycji, którą się zostawia „na zawsze”.
Co z tego wynika dla Ciebie
Kilka rzeczy, które dziś, po latach, uważam za ważniejsze niż sam moment sprzedaży z tamtego wpisu:
Exit strategy bez re-entry strategy to plan w połowie. Jeśli wychodzisz z rynku pod wpływem rosnącego ryzyka, ustal od razu – najlepiej na piśmie, zanim emocje wrócą – warunki powrotu. Konkretny poziom ceny, konkretny sygnał, konkretna data przeglądu sytuacji. Nie „zobaczę, jak się potoczy”.
Strach, który chroni kapitał, potrafi też go kosztować. To ta sama emocja w obu kierunkach. Skuteczna ucieczka z rynku w porę nie oznacza, że ten sam mechanizm psychologiczny nagle zacznie działać na Twoją korzyść przy wejściu. Zazwyczaj działa dokładnie odwrotnie.
DCA na powrocie bywa lepsze niż czekanie na potwierdzenie. Wejście partiami na przełomie 2022/2023 nie było złym ruchem samym w sobie – uśrednianie ceny to rozsądna metoda ograniczania ryzyka złego timingu. Błąd nie leżał w metodzie wejścia, tylko w tym, że zacząłem ją stosować dwa lata za późno.
„Odłożone na zawsze” to nie strategia, tylko brak strategii. Pozycja, której nie rewidujesz latami, nie jest automatycznie bezpieczna tylko dlatego, że jej nie ruszasz. Nominalny zysk potrafi maskować realną stratę – sam się na tym złapałem z litecoinami, sprawdzając to dopiero teraz w kalkulatorze HODL i DCA. Jeśli masz podobne „zapomniane” pozycje, policz je uczciwie zamiast zakładać, że czas sam załatwił sprawę.
Ten wpis z 2020 roku regularnie wraca w komentarzach jako przykład dobrego i złego zagrania. Ale prawdziwa historia nie kończy się na sprzedaży w lutym – kończy się (a właściwie ciągnie się) na tym, co się nie wydarzyło przez kolejne lata. Jeśli masz wyciągnąć z tego jedną rzecz, to zapamiętaj sobie, jeżeli wychodzisz z rynku to zaplanuj powrót, zanim strach zdąży Ci go odradzić, oraz brak decyzji to też decyzja.




Gratuluje teraz by bylo z 5× tyle kasy. Tak sie koncza decyzje oparte na strachu sam mialem 45 btc w 2016 sprzedalem je po 600 usd sztuka
Jeszcze nic nie odkupiłem.
Dzięki temu wpisowi i wrzuceniu go na Twittera zauważyłem go i zrobiłem tak samo, ja zatwardziały hodler. Dziękuję prezesie uratowałeś mi dużo kasy. Przed tą całą wielką zwałą udało się. Właśnie tym udowodniłeś swój poziom po totalu jak dla mnie! Dziękuję dziękuję i pozdrawiam.
Udało się w porę, srogi dump był przez koronawirusa, gratulacje! 🙂 Twoim zdaniem mamy już dno, czy obecna sytuacja może jeszcze bardziej pociągnąć kursy w dół?
pozdrawiam z marca 2021 ale sobie stary w brodę plujesz
I po co dokarmiać ego?
Gratuluje analizy i wyjścia z zyskiem.
Załóżmy, że jednak nie sprzedałeś wszystkiego i wierząc że np. trochę po tych dużych spadkach pójdzie w górę. Codziennie byś podnosił SL czy też inny sposób na wyjście z rynku, np. uśrednianie?
Witam
Bardzo mi się podoba twój pomysł ” emerytura za LTC ”. Doszedłem do wniosku, że zrobię to samo, tylko mam pytanie dlaczego wybrałeś LTC i czy dziś wybrał byś to samo? Jeśli ” nie ” to jaką walute byś wybrał na taki program.
Dziękuje i pozdrawiam
Do jakiego stablecoina wyjść? mam bitcoina, ethereum, litecoina.
Ja mam USDC i TUSD
juz po panice…only buy
Moderna w Bostonie zrobila szczepionke na koronovirusa, teraz testuja. Amerykanskie wieloryby sprzedają zeby kupic taniej za chwile po panuce jak przyjda wzrosty, bo koronoworus ogarniety. Zagrywka na wydarzenie, ale dobrze bylo sprzedac i mozna odkupic taniej za chwuke. To bylo dobre posuniecie prezesa. Pytanie teraz w ktorym miejscu kupowac 8500 czy czekac nizej ??? Tego nie wie nikt
?
6700
CME gap 8540$ —- tutaj powinniśmy się zatrzymać. Jeśli polecimy niżej, wszystko może się wydarzyć.
dobrze zrobiłeś panie, troche za póżno ale dobrze
ja z kolei sprzedałem troche za wcześnie 🙂
mamy tygodniowy top i czekamy na dołek
za późno powiadasz? 🙂
Czekałem cierpliwie 🙂 i nadszedł styczeń 2021r. 🙂
Sprzedałeś do fiatów czy do stable coinów?
Do stable coinów.
Również dwa dni temu pozamykałem pozycje na kryptowalutach jeszcze zanim dotarły do ustalonych stop losów z tą różnicą że ja z około 30% straty z zainwestowanego kapitału. Biorę co moje i czekam z rękami pod dupą na rozwój sytuacji. Jak to sie mówi „brak pozycji to też pozycja” 🙂
Pozdrawiam
Gdy wszyscy sprzedają ja kupuję 🙂
Większość jeszcze nie zaczęła sprzedawać.
Moim zdaniem jest teraz duży czarny krzyż na BTC.
Wg. moich wykreśleń doszło na razie do mojej 2 linii wsparcia.
Mam je jeszcze dwa. Ostatni kończy się na razie ok 8400 $.
Jako, że wykreślam go na bieżąco, a raczej sam się wykreśla 😉
to za parę dni mogą być te poziomy jeszcze niżej.
Też sprzedałem swoje krypto na bitbayu jeszcze przed spadkami.
Zysk nie duży. Nie liczyłem dokładnie, ale na pewno ponad 40%.
imgur.com/rmkxXWf
Oczywiście jest to tylko część. Bo jeszcze mam dodatkowe wskaźniki.
Robi się ciekawie.
Patrząc jeszcze na pewny wskaźnik to wychodzi, że np w listopadzie było ok. 9 razy mniej niż obecnie poniżej poziomu 0. Czyli duże pole do spadków. Także czekam cierpliwie tak jak prezes.
Pozdrawiam
Pogratulować zysków. Chciałbym kiedyś nauczyć się tak przewidywać rynek żeby być na dobrym plusie. Ważne że nie jestem na minusie 😀
A co z pozycją na spółkach wydobywczych? Barrick Gold?
Mogą zdołować a fali ogólnej paniki ale tu bardziej skłaniałbym się do dokupienia niż realizowania teraz zysków.