Tak, inwestycja w akcje ma sens – ale zwykle nie w tej formie, w jakiej zaczyna większość ludzi. Kupowanie spółek z rekomendacji, bez planu i bez wiedzy, kończy się stratą częściej niż zyskiem. Akcje jako długoterminowy element portfela, kupowane z głową i z kontrolą kosztów, to jeden z najlepszych sposobów na pomnażanie kapitału, jakie zna historia rynków.
Spis treści
Dlaczego większość początkujących na akcjach traci
Scenariusz jest prawie zawsze ten sam. Ktoś odkłada pierwsze pieniądze, słyszy, że „trzeba inwestować”, zakłada rachunek maklerski i kupuje spółki polecane w popularnym serwisie albo przez znajomego. Po kilku miesiącach okazuje się, że teoria mija się z praktyką. Powody są powtarzalne:
- Brak przygotowania. Opieranie się wyłącznie na cudzych rekomendacjach to oddanie decyzji komuś, kto nie ponosi konsekwencji.
- Ignorowanie cyklu rynku. Giełda ma okresy hossy, bessy i wieloletnie trendy boczne. Wejście na szczycie hossy potrafi odsunąć wyjście na plus o lata.
- Sektory żyją własnym życiem. W hossie część branż potrafi spadać, a w bessie rosnąć.
- Spółki mogą zbankrutować. Pojedyncza akcja może spaść do zera. Szeroki indeks – praktycznie nie.
- Emocje. Kupowanie po wzrostach i sprzedawanie w panice po spadkach to najczęstszy sposób, żeby na dobrej spółce stracić. Więcej o tym w poradniku jak nie tracić pieniędzy na giełdzie.
Dwie drogi: pasywnie albo aktywnie
Droga pasywna to kupowanie szerokich funduszy indeksowych (ETF) i trzymanie ich latami. Nie musisz wybierać spółek ani śledzić wyników kwartalnych – kupujesz cały rynek i korzystasz z tego, że w długim terminie rośnie. To nudne, ale statystycznie bije większość „sprytnych” strategii. Szerzej o tym piszę w tekście w co inwestować.
Droga aktywna to samodzielny wybór spółek. Daje szansę na wynik lepszy od rynku, ale wymaga czasu, wiedzy i odporności psychicznej. Przed zakupem powinieneś umieć odpowiedzieć na kilka pytań:
- w jakim okresie cyklu jest giełda – hossa, bessa czy trend boczny,
- w jakiej kondycji jest sektor, w który chcesz zainwestować,
- czy spółka wypracowuje zysk, czy przynosi straty, i czy wypłaca dywidendy,
- jak długo jest na rynku i jak wygląda historia jej kursu,
- w którym miejscu wyjdziesz, jeśli się pomylisz.
Nie musisz wybierać jednej drogi. Wielu inwestorów łączy obie: duży, pasywny rdzeń portfela i mniejszą część na własne pomysły. To podejście opisuję w tekście dla kogo jest strategia core-satellite.
Koszty i podatki, o których się zapomina
Na akcjach zarabiasz nie tyle, ile urosła spółka, ale tyle, ile zostanie po prowizjach, przewalutowaniu i podatku. Od zysku ze sprzedaży akcji i od dywidend płacisz w Polsce 19% podatku Belki – ile to wychodzi przy Twoich kwotach, policzysz w kalkulatorze podatku Belki.
Podatek możesz legalnie ograniczyć, inwestując przez konta z ulgą: IKE i IKZE, a od 2027 roku także przez Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI). Ile możesz na nim zyskać, pokazuje kalkulator OKI. Na długim horyzoncie różnica między inwestowaniem z ulgą i bez potrafi być większa niż różnica między dobrą a przeciętną spółką.
Polska czy zagranica?
GPW to mały rynek w skali świata, mocno zależny od kilku dużych spółek. Rynki zagraniczne dają większy wybór i dywersyfikację, ale dochodzi ryzyko walutowe i koszty przewalutowania. Plusy i minusy obu opcji rozbieram w tekście gdzie inwestować w akcje – w Polsce czy za granicą.
Moje doświadczenia z akcjami
W dzienniku Prezesa z lat 2019–2021 znajdziesz moje transakcje na akcjach – od zapisów na debiuty, jak Kool2Play sprzedany z 85% zyskiem i Gaming Factory z 73% zyskiem, przez spółki wydobywające złoto, po pozycje zamknięte na stop lossie. Te ostatnie są równie ważne jak zyski: pokazują, że na akcjach nie chodzi o to, żeby zawsze trafić, tylko o to, żeby błędy były małe, a trafienia duże.
Podsumowanie
Inwestycja w akcje ma sens, jeśli traktujesz ją jako długoterminowy proces, a nie sposób na szybki zarobek. Najprostsza droga to szeroki ETF kupowany regularnie, najlepiej przez konto z ulgą podatkową. Jeśli chcesz wybierać spółki samodzielnie, rób to z planem, z ograniczoną wielkością pozycji i tylko w firmy, które rozumiesz. Inwestowanie na ślepo, bo ktoś coś powiedział, zwykle kończy się źle – a rzekome „poufne rekomendacje” okazują się zwykłą plotką.


