Swap.ly (Swaply) to internetowy kantor kryptowalut o polskich korzeniach, prowadzony przez spółkę SWAPLY INT OÜ z siedzibą w Tallinie. Umożliwiał kupno i sprzedaż bitcoina, ethereum i litecoina za złotówki oraz euro, a także przechowywanie ich w portfelu udostępnianym przez serwis.
Z dniem 30 grudnia 2025 roku spółka zakończyła obsługę serwisu.
Powstał z przekształcenia InPay – jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich projektów kryptowalutowych, oferującego wcześniej narzędzia do akceptacji płatności w kryptowalutach. Wśród twórców spółki jest Lech Wilczyński, znana postać polskiej branży.
To hasło jest w słowniku z dwóch powodów, i oba wykraczają daleko poza jedną firmę.
Po pierwsze, Swap.ly wyprzedził o sześć lat migrację, którą w 2026 roku przeszła cała polska branża.
Po drugie, historia przekształcenia InPay w Swap.ly jest najlepszym dostępnym studium tego, jak wymogi weryfikacji tożsamości zmieniły ten rynek – i co przy tym zginęło.
Estonia w 2020 roku
W sierpniu 2020 roku firma poinformowała o uzyskaniu zezwolenia wydanego przez estoński nadzór finansowy. Licencja obejmowała wymianę walut tradycyjnych na kryptowaluty i odwrotnie, wymianę kryptowalut między sobą oraz prowadzenie portfeli do przechowywania i przesyłania kryptoaktywów.
Zwróć uwagę na datę. Sześć lat przed tym, jak brak polskiej ustawy zmusił do tego samego kroku Ari10, XTB i Kanga Exchange, polski fintech już działał ze spółki estońskiej.
Powody były wtedy inne niż dziś – chodziło o klarowne ramy prawne dla działalności kryptowalutowej i przewidywalną procedurę, których w Polsce po prostu nie było. Ale kierunek był identyczny.
Wniosek, który warto z tego wyciągnąć: exodus polskich firm kryptowalutowych nie zaczął się w 2026 roku od wet prezydenckich. Zaczął się znacznie wcześniej, a rok 2026 był jego przyspieszeniem, a nie początkiem. Firmy przenosiły się tam, gdzie mogły uzyskać zezwolenie, konsekwentnie od lat.
Jak działa
Model jest kantorowy, nie giełdowy, i różnica jest tu zasadnicza.
Kupujesz od operatora i sprzedajesz jemu. Cena jest ustalana przez serwis, transakcja zawierana bezpośrednio z nim. Nie ma książki zleceń ani innych uczestników po drugiej stronie.
Oferta jest wąska: bitcoin, ethereum i litecoin. Waluty tradycyjne to złoty (przelewy krajowe) i euro (przelewy SEPA).
Wyróżnik: serwis pozwala wskazać własną cenę kupna lub sprzedaży, zamiast akceptować wyłącznie kurs bieżący. To jest funkcja rzadka w kantorach i zbliżająca doświadczenie do zlecenia z limitem.
Portfel internetowy – dostępny dzięki zakresowi estońskiej licencji. Warto pamiętać, że jest to portfel powierniczy: klucze są po stronie operatora, nie Twojej.
Jak w każdym kantorze, rzeczywisty koszt to prowizja plus spread ukryty w kursie. Przed transakcją warto porównać kurs oferowany przez serwis z bieżącym kursem rynkowym – to jest jedyna miara, która mówi prawdę.
Co zabiło InPay – i dlaczego to ważne
Ta część jest ciekawsza niż sama oferta, bo opisuje zjawisko dotyczące całego rynku.
Na polskich forach branżowych InPay sprzed 2020 roku wspominany jest jako najlepszy polski projekt kryptowalutowy w historii – i to przez ludzi, którzy o tym rynku nie mówią ciepło praktycznie o niczym.
Powód był jeden i bardzo prosty: wysyłałeś przelew z konta bankowego i dostawałeś bitcoiny. Bez zakładania konta, bez weryfikacji, bez formularzy, przy prostym interfejsie i bez wygórowanych prowizji.
Wprowadzenie obowiązkowej weryfikacji przy każdej transakcji zlikwidowało tę przewagę. Produkt, którego całą wartością była prostota, stał się jednym z wielu serwisów wymagających tego samego co wszystkie inne. Użytkownicy forum wskazywali na spadek aktywności do kilku transakcji dziennie.
I teraz rzecz, którą trzeba powiedzieć uczciwie z obu stron.
Po stronie użytkowników: stracili produkt, który realnie rozwiązywał ich problem, i nie dostali w zamian nic poza formalnościami.
Po stronie systemu: identyfikacja stron transakcji jest podstawowym narzędziem przeciwdziałania praniu pieniędzy, a anonimowa wymiana gotówki na kryptowaluty stała się głównym kanałem wyprowadzania pieniędzy od ofiar oszustw. To nie jest biurokracja wymyślona dla samej biurokracji.
Obie rzeczy są prawdziwe naraz. Historia InPay pokazuje koszt regulacji wyrażony w konkretnym, lubianym produkcie, który przestał mieć sens. Nie pokazuje, że regulacja była bezzasadna.
Warto o tym pamiętać przy każdej dyskusji o MiCA: regulacja zawsze coś kosztuje, a rachunek płaci również ten, kto niczego złego nie zrobił.
Koniec serwisu
30 grudnia 2025 roku SWAPLY INT OÜ zakończyła obsługę serwisu swap.ly.
Data wpisuje się w mechanizm opisywany w tym słowniku przy innych firmach z tej branży.
Estońskie zezwolenie z 2020 roku było licencją dostawcy usług w zakresie walut wirtualnych – kategorią, która wraz z pełnym wejściem w życie rozporządzenia MiCA przestała wystarczać. Od 1 lipca 2026 roku świadczenie usług w zakresie kryptoaktywów w Unii wymaga licencji CASP, a stare zezwolenia krajowe nie przekształciły się w nią automatycznie – wymagały odrębnego postępowania.
Dla porządku: nie ustaliłem, co dokładnie stało się z działalnością po tej dacie – czy została wygaszona, czy przeniesiona do innego podmiotu. Nie znalazłem komunikatu rozstrzygającego tę kwestię i nie zamierzam zgadywać.
Wniosek, który pozostaje aktualny niezależnie od tego: stare zezwolenia krajowe wygasły, a firmy, które chciały działać dalej, musiały przejść osobną procedurę licencyjną – w Polsce niedostępną, więc w innym państwie członkowskim.
Jak sprawdzić dowolny serwis
Procedura uniwersalna, zajmuje kilka minut. Warto ją stosować przy każdym kantorze i każdej giełdzie.
- Sprawdź w regulaminie i dokumentach transakcyjnych, kto jest wskazany jako dostawca usługi. Nie na stronie głównej – w dokumentach. Coraz częściej marka, którą znasz, i podmiot świadczący usługę to dwie różne firmy.
- Znajdź ten podmiot w rejestrze CASP prowadzonym przez ESMA, po pełnej nazwie prawnej, a nie po marce handlowej.
- Sprawdź zakres zezwolenia – wymiana, przechowywanie i prowadzenie platformy obrotu to osobne usługi, objęte licencją w różnym zakresie.
- Zwróć uwagę na kraj wydania licencji. To ten nadzorca będzie właściwy w razie sporu.
Deklaracja na stronie internetowej nie jest dowodem. Wpis w rejestrze jest.
Cztery wnioski
1. Wyprowadzka polskich firm zaczęła się przed 2026 rokiem. Swap.ly działał ze spółki estońskiej już w 2020. To był trend, nie nagły wstrząs – a MiCA go jedynie przyspieszyła i skonsolidowała.
2. Kantor to zawsze transakcja z operatorem. Cenę ustala on, a Twój koszt to prowizja plus spread.
3. Portfel udostępniany przez kantor jest portfelem powierniczym. Klucze ma operator. To wygoda, za którą płacisz ryzykiem kontrahenta.
4. Regulacja ma koszt, który ponoszą też uczciwi. Historia InPay to konkretny przykład: produkt zniknął, choć nikomu nie zaszkodził.
5. Zezwolenie krajowe sprzed MiCA to nie licencja CASP. Stare wpisy i rejestracje wygasły, a ich posiadanie nie przekładało się automatycznie na nowe uprawnienia.
Cztery mity
Mit 1: „Swap.ly to zagraniczna firma.” To polski projekt prowadzony przez spółkę zarejestrowaną w Estonii. Rozróżnienie ma znaczenie przy ustalaniu właściwego nadzoru.
Mit 2: „Swap.ly nadal działa.” Spółka zakończyła obsługę serwisu 30 grudnia 2025 roku.
Mit 3: „Kantor jest bezpieczniejszy od giełdy, bo prostszy.” Prostota dotyczy obsługi, nie ryzyka. Powierzasz środki pośrednikowi tak samo.
Mit 4: „Weryfikacja tożsamości to wyłącznie utrudnienie.” Jest też podstawowym narzędziem ograniczania wyłudzeń, które w tej branży dotykają najczęściej osób starszych.
Co zapamiętać
Swap.ly to internetowy kantor kryptowalut o polskich korzeniach, powstały z przekształcenia InPay, prowadzony przez spółkę zarejestrowaną w Tallinie.
Trzy rzeczy ponad resztą:
Serwis zakończył działalność 30 grudnia 2025 roku.
Wyprzedził o sześć lat migrację całej branży. Estońską licencję uzyskał w 2020 roku, na długo przed tym, jak brak polskich przepisów zmusił do tego samego inne firmy.
Sprawdzaj podmiot, nie markę. W dokumentach transakcyjnych znajdziesz, kto realnie świadczy usługę – a w rejestrze CASP prowadzonym przez ESMA, czy ma do tego uprawnienia.


