Gridcoin (GRC) to kryptowaluta, która nagradza użytkowników za udostępnianie mocy obliczeniowej komputera projektom naukowym. Zamiast liczyć bezużyteczne dla świata hashe, jak w klasycznym kopaniu bitcoina, uczestnicy sieci wykonują obliczenia dla badań nad białkami, pulsarami, asteroidami czy teorią liczb – i dostają za to monety GRC.
Projekt powstał 16 października 2013 roku. Jego twórca występował pod pseudonimem Rob Halförd. Gridcoin należy więc do najstarszych wciąż działających kryptowalut – starszy jest od Ethereum.
Pomysł był jednym z najciekawszych w historii kryptowalut. Rynkowo projekt jest dziś jednak niszowy: od szczytu ze stycznia 2018 roku jego cena spadła o ponad 90%, a dzienny obrót liczy się w tysiącach dolarów.
Czym jest BOINC
Żeby zrozumieć Gridcoin, trzeba najpierw poznać BOINC (Berkeley Open Infrastructure for Network Computing).
To otwarta platforma rozwijana na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, która pozwala naukowcom rozdzielać obliczenia na tysiące zwykłych komputerów wolontariuszy. Każdy może zainstalować program BOINC, wybrać projekty naukowe, które chce wspierać, i oddawać im nieużywaną moc swojego procesora lub karty graficznej.
Platforma wyrosła z projektu SETI@home, w którym internauci analizowali sygnały radiowe w poszukiwaniu śladów pozaziemskiej inteligencji. Z czasem objęła dziesiątki projektów z różnych dziedzin: biologii, medycyny, astrofizyki, klimatologii i matematyki.
BOINC działa od lat i bez Gridcoina. Gridcoin dokłada do niego jedną rzecz: finansową nagrodę za wolontariat obliczeniowy.
Jak działa Gridcoin
Od kopania do stakingu
Na początku Gridcoin działał jak bitcoin – w oparciu o proof-of-work, czyli kopanie. Szybko okazało się to sprzeczne z ideą projektu: skoro celem jest pożyteczne wykorzystanie energii, marnowanie jej na kopanie nie miało sensu.
W 2014 roku sieć przeszła na proof-of-stake, wzorowany na Peercoinie. Bezpieczeństwo sieci zapewniają dziś posiadacze monet, którzy trzymają je w portfelu i „stakują”, czyli uczestniczą w tworzeniu bloków.
Nagrody za badania
Obliczenia naukowe nie zabezpieczają sieci – robi to staking. Obliczenia są podstawą osobnej nagrody, rozdzielanej niezależnie od stakingu.
W uproszczeniu wygląda to tak:
- Uczestnik instaluje BOINC i liczy zadania dla projektów naukowych.
- Projekty przyznają mu punkty (credit) za wykonaną pracę – to standardowy mechanizm BOINC, istniejący niezależnie od Gridcoina.
- Sieć Gridcoin odczytuje statystyki z projektów i przelicza je na udział uczestnika w pracy całej sieci.
- Na tej podstawie uczestnik otrzymuje nagrodę badawczą w GRC.
Nagradzane są wyłącznie obliczenia dla projektów z tak zwanej białej listy (whitelist). Znajdują się na niej m.in. Einstein@Home, Rosetta@Home, Milkyway@Home, Asteroids@home, World Community Grid czy projekty matematyczne, takie jak NumberFields@home. Projekty, które przestają dostarczać zadań lub raportować wyniki, są przenoszone na tak zwaną szarą listę i do czasu powrotu nie generują nagród.
Dwa sposoby udziału
Gridcoin wyróżnia dwie grupy uczestników:
Crunchers (od angielskiego crunch numbers – mielić liczby) – liczą zadania BOINC i otrzymują zarówno nagrody badawcze, jak i nagrody za staking.
Inwestorzy – nie liczą niczego, tylko trzymają monety w portfelu i otrzymują nagrody za staking.
Pomysł kontra rzeczywistość
Idea Gridcoina ma jedną zasadniczą słabość, o której warto wiedzieć, zanim ulegnie się jej urokowi.
Nagroda za obliczenia to w praktyce dopłata do rachunku za prąd. Liczenie zadań BOINC zużywa energię – procesor lub karta graficzna pracują pod obciążeniem. Opłacalność zależy więc od relacji wartości otrzymanych monet do ceny energii i zużycia sprzętu. Przy niskiej cenie GRC dla większości uczestników nagroda nie pokrywa kosztów prądu. Gridcoin jest wtedy formą dofinansowania wolontariatu, a nie sposobem na zarabianie.
Nie jest to wada z punktu widzenia idei – projekt nigdy nie obiecywał zysków, tylko nagrodę za pożyteczną pracę. Ale dla kogoś, kto trafia na Gridcoina jako na „kopanie, które pomaga nauce i zarabia”, to istotna korekta oczekiwań.
Problemy z bezpieczeństwem
W sierpniu 2017 roku ujawniono lukę w systemie nagród, która pozwalała przejmować cudzą pracę obliczeniową i naliczać ją na własne konto, a także wyciągać adresy e-mail uczestników. Deweloperzy zostali poinformowani o problemie we wrześniu 2016 roku, a poprawka ukazała się w marcu 2017 roku – i sama wprowadziła nowe problemy.
Epizod pokazał trudność, z którą Gridcoin mierzy się od początku: sieć musi ufać danym z zewnętrznych serwerów projektów BOINC, które nie były projektowane z myślą o tym, że ktoś będzie za ich statystyki płacił pieniędzmi. Kolejne wersje protokołu przebudowywały sposób odczytu i weryfikacji tych danych.
Gridcoin na rynku
Kilka liczb, które dobrze opisują dzisiejszą pozycję projektu (stan z września 2026 roku):
- szczyt cenowy: około 0,21 USD, 8 stycznia 2018 roku, na fali hossy kryptowalut,
- obecna cena: w okolicach 0,01 USD – o ponad 90% poniżej szczytu,
- kapitalizacja: kilka milionów dolarów, co plasuje Gridcoina poza pierwszym tysiącem kryptowalut,
- podaż w obiegu: około 506 milionów GRC,
- dzienny obrót: rzędu kilku tysięcy dolarów,
- dostępność: niewielkie giełdy, takie jak SafeTrade – bez notowań na dużych, rozpoznawalnych platformach.
Najważniejsza z tych liczb to obrót. Przy kilku tysiącach dolarów dziennego wolumenu sprzedaż nawet niewielkiej pozycji może wyraźnie ruszyć ceną. Jednodniowe zmiany kursu o kilkadziesiąt procent nie są tu niczym nadzwyczajnym – i nie świadczą o niczym poza płytkością rynku.
Cztery mity
Mit 1: „Gridcoin to kopanie, które opłaca się i pomaga nauce.” Pomaga nauce – tak. Opłacalność zależy od ceny GRC i prądu i przy obecnych kursach dla większości uczestników nagroda nie pokrywa kosztu energii.
Mit 2: „Gridcoin zabezpiecza sieć obliczeniami naukowymi.” Sieć zabezpiecza proof-of-stake. Obliczenia naukowe są podstawą osobnej nagrody, a nie mechanizmem konsensusu.
Mit 3: „Stary projekt z dobrą ideą musi w końcu urosnąć.” Wiek projektu i szlachetny cel nie tworzą popytu na monetę. Od 2018 roku cena spadła o ponad 90%.
Mit 4: „Duże wahania ceny to sygnał, że coś się dzieje.” Przy obrocie rzędu kilku tysięcy dolarów dziennie duże wahania są efektem płytkiego rynku, a nie informacji.
Jak sam na to patrzę
Gridcoin darzę sympatią, bo to jeden z niewielu projektów, które próbowały odpowiedzieć na zarzut marnowania energii przez kryptowaluty czymś konkretnym. Liczenie białek zamiast pustych hashy to pomysł, który się broni.
Jako trader patrzę jednak przede wszystkim na płynność. Przy obrocie rzędu kilku tysięcy dolarów dziennie nie ma tu miejsca na żadną sensowną pozycję – wejście i wyjście same przesuwają cenę. Rynek, z którego nie da się wyjść, nie jest rynkiem do handlu, tylko do trzymania.
Jeśli ktoś ma wolny komputer i chce wspierać naukę, BOINC z Gridcoinem to ciekawy sposób, żeby dostać za to symboliczną nagrodę. Jeśli ktoś szuka inwestycji – powinien traktować GRC jak każdą mikrokapitalizację z niszowych giełd: jako pieniądze, które można w całości stracić, i sprawdzić przed zakupem, gdzie i za ile da się je potem sprzedać. Przed takim zakupem przechodzę tę samą checklistę tradera co przed każdą inną transakcją.
Co zapamiętać
Gridcoin to kryptowaluta z 2013 roku, która nagradza użytkowników za udostępnianie mocy obliczeniowej projektom naukowym na platformie BOINC. Sieć zabezpiecza proof-of-stake, a obliczenia naukowe są podstawą osobnej nagrody badawczej.
Trzy rzeczy ponad resztą:
Idea jest dobra, ale nagroda to dopłata do prądu, nie zarobek. Opłacalność zależy od ceny GRC, a ta od lat jest niska.
Obliczenia nie zabezpieczają sieci. Robi to staking – obliczenia są podstawą osobnej nagrody.
Największym ryzykiem jest płynność. Przy obrocie rzędu kilku tysięcy dolarów dziennie wyjście z pozycji może kosztować więcej niż sam spadek ceny.


