Atomic Wallet to niepowierniczy portfel programowy obsługujący ponad tysiąc kryptowalut w kilkudziesięciu sieciach, dostępny na komputery (Windows, macOS, Linux) oraz telefony. Oferuje wbudowaną wymianę, usługi odsetkowe, zakup za walutę tradycyjną i galerię tokenów niewymienialnych.
W czerwcu 2023 roku doszło do włamania, w którym z ponad 5500 kont użytkowników zniknęło około 100 milionów dolarów.
To jedno z największych zdarzeń tego typu w historii portfeli programowych – ale w tym słowniku znalazło się z innego powodu.
Przyczyna tego włamania nigdy nie została publicznie potwierdzona.
I to jest sedno tego hasła. Bo ta jedna okoliczność podważa założenie, na którym opiera się cały model niepowierniczy: że skoro klucze są u Ciebie, to nikt poza Tobą nie może ich stracić.
Co się wydarzyło
Około 3 czerwca 2023 roku użytkownicy zaczęli zgłaszać zniknięcie środków.
Pierwsze szacunki mówiły o 35 mln USD. Analiza przeprowadzona przez firmę zajmującą się badaniem przepływów w łańcuchu bloków podniosła tę kwotę do około 100 mln USD, pochodzących z ponad 5500 kont.
Straty rozłożyły się nierównomiernie – nieproporcjonalnie mocno dotknęły użytkowników z Rosji i krajów byłego ZSRR.
Środki przeprowadzono przez mikser kryptowalut, który amerykański resort skarbu objął później sankcjami. Analitycy – w tym uznane firmy śledcze i niezależni badacze – powiązali wzorzec ataku z grupą przypisywaną Korei Północnej.
Tu potrzebna jest precyzja językowa, bo w polskich materiałach ta sprawa bywa opisywana zbyt kategorycznie: nie zapadło publiczne rozstrzygnięcie sądowe stwierdzające, kto wykonał ten atak. Mamy analizy przepływów i dopasowanie wzorców, nie wyrok.
Reakcja firmy była przedmiotem krytyki. Początkowo komunikowano, że dotknięty został mniej niż jeden procent aktywnych użytkowników miesięcznie. Wkrótce po zdarzeniu wyłączono serwer, z którego pobierano aplikację – co komentatorzy odczytywali jako obawę, że skompromitowane zostało samo oprogramowanie.
Przyczyny nigdy nie ustalono
To jest najbardziej niepokojący element całej sprawy.
Firma nigdy nie potwierdziła publicznie, na czym dokładnie polegała luka. W komunikatach wskazywano na możliwe złośliwe oprogramowanie na urządzeniach użytkowników albo złośliwy kod.
Wśród hipotez rozważanych przez badaczy pojawiały się:
Złośliwe oprogramowanie na urządzeniach użytkowników – czyli klasyczny scenariusz, w którym winę ponosi środowisko, a nie aplikacja.
Błędy w obsłudze frazy odzyskiwania – w tym sposób generowania kluczy.
Skompromitowane pliki instalacyjne albo łańcuch zależności – najczęściej dyskutowana hipoteza zakłada naruszenie mechanizmu dystrybucji lub aktualizacji, czyli wstrzyknięcie złośliwego kodu do rozpowszechnianej wersji aplikacji, zamiast atakowania pojedynczych użytkowników.
Zwróć uwagę na trzecią hipotezę, bo ona zmienia wszystko.
Jeśli atak polegał na kompromitacji samej aplikacji, to ofiary nie zrobiły nic złego. Nie kliknęły w phishing, nie pobrały podrobionej wersji spoza oficjalnych kanałów, nie wpisały frazy w fałszywy formularz. Zainstalowały oprogramowanie z właściwego źródła i to wystarczyło.
Bez oficjalnego ustalenia przyczyny nie da się powiedzieć, czy podatność została usunięta – można jedynie założyć, że tak.
Ostrzeżenie, które było wcześniej
Element, który w pozwie zbiorowym stanowi oś zarzutów.
Według twierdzeń powodów firma została poinformowana o krytycznej podatności przez zewnętrzną firmę audytową już w 2021 albo 2022 roku – a mimo otrzymanych rekomendacji nie wdrożyła odpowiednich zabezpieczeń.
To są zarzuty ze sprawy sądowej, nie ustalenia sądu. Postępowanie pozostaje w toku, a strona pozwana ma prawo do obrony.
Ale sam schemat – audyt wskazuje problem, problem nie zostaje rozwiązany, problem materializuje się później – jest w tej branży na tyle powtarzalny, że warto go znać jako wzorzec.
Praktyczny wniosek dla Ciebie: przy wyborze portfela sprawdzaj nie tylko, czy przeprowadzono audyt, ale też co z niego wynikło i czy zalecenia wdrożono. Sam fakt zlecenia audytu jest informacją marketingową. Jego wynik jest informacją merytoryczną.
Lekcja, która wykracza poza jedną aplikację
Tu jest rzecz najważniejsza w tym haśle.
W całym tym słowniku powtarzam zaletę modelu niepowierniczego: klucze są u Ciebie, więc upadek, oszustwo ani decyzja operatora nie odbierają Ci środków.
To pozostaje prawdą – i ma jedno istotne ograniczenie, które ten przypadek obnażył.
Klucze są u Ciebie, ale obsługuje je cudze oprogramowanie.
Jeśli aplikacja, w której generujesz i przechowujesz klucze, zostanie skompromitowana – przy dystrybucji, w aktualizacji, przez bibliotekę, z której korzysta – to fakt, że klucz nigdy nie opuścił Twojego urządzenia, przestaje mieć znaczenie. Kod, który go obsługuje, może go po prostu wysłać.
Model niepowierniczy usuwa ryzyko kontrahenta. Nie usuwa ryzyka dostawcy oprogramowania.
To jest dokładnie ta sama kategoria zagrożenia, którą opisuję przy łańcuchu dostaw oprogramowania oraz przy portfelu, w którym rozpowszechniono podrobioną aplikację. Różnica polega na tym, że tam trzeba było pobrać plik z niewłaściwego miejsca. Tutaj – być może – wystarczyło pobrać z właściwego.
Wnioski praktyczne:
1. Portfel sprzętowy rozwiązuje ten problem. Klucz siedzi w osobnym układzie, a aplikacja na komputerze służy wyłącznie do przygotowania transakcji – którą zatwierdzasz fizycznie, na ekranie urządzenia. Nawet w pełni skompromitowane oprogramowanie nie wydobędzie klucza.
2. To jest argument za rozdzieleniem kwot. Portfel programowy do bieżącego użytku, sprzętowy do reszty.
3. Wybór dostawcy oprogramowania jest realną decyzją o ryzyku – a nie kwestią wygody interfejsu.
Stan obecny
Po incydencie firma wstrzymała aktualizacje, zaangażowała zewnętrzne podmioty analityczne, wydała nową wersję aplikacji i dodała automatyczne ostrzeżenia wykrywające podejrzane kontrakty.
Pozew zbiorowy pozostawał w toku w 2026 roku. Powodowie z kilkunastu stanów dochodzą roszczeń obejmujących straty od kilku tysięcy do setek tysięcy dolarów.
Ograniczenia, które warto znać niezależnie od historii bezpieczeństwa:
Brak integracji z portfelami sprzętowymi. To jest najpoważniejszy zarzut techniczny. Nie podłączysz do tej aplikacji urządzenia zewnętrznego – czyli nie skorzystasz z rozwiązania, które eliminuje opisane wyżej ryzyko.
Wysokie prowizje przy wbudowanej wymianie i zakupie kartą.
Ograniczone wsparcie – brak czatu na żywo, odpowiedzi mailowe liczone w dniach.
Kod nie jest w pełni otwarty, co ogranicza możliwość niezależnej weryfikacji.
W polskich zestawieniach portfel funkcjonuje jako wygodne rozwiązanie „na kieszonkowe”, ale nie do przechowywania oszczędności – i jest to ocena, z którą trudno się nie zgodzić.
Jak korzystać z portfela programowego bezpieczniej
Uniwersalnie, nie tylko przy tej aplikacji.
1. Traktuj go jak portfel gorący. Kwota robocza, nie oszczędności.
2. Instaluj wyłącznie z oficjalnych źródeł i sprawdzaj sumy kontrolne, jeśli producent je publikuje.
3. Wybieraj portfele z integracją sprzętową. Możliwość podłączenia urządzenia zewnętrznego powinna być kryterium wyboru, nawet jeśli dziś z niej nie korzystasz.
4. Rozdziel środowiska. Maszyna z portfelem nie powinna być tą samą, na której instalujesz oprogramowanie i otwierasz załączniki.
5. Sprawdzaj wyniki audytów, nie sam fakt ich przeprowadzenia.
6. Zapisz frazę odzyskiwania poza urządzeniem – papier albo metal.
Cztery mity
Mit 1: „Portfel niepowierniczy jest bezpieczny, bo klucze są u mnie.” Klucze obsługuje cudze oprogramowanie. Jego kompromitacja czyni lokalizację klucza nieistotną.
Mit 2: „Ofiary musiały zrobić coś nieostrożnego.” Przyczyny nigdy publicznie nie ustalono, a najczęściej dyskutowana hipoteza zakłada kompromitację samej aplikacji. Przy tym scenariuszu użytkownik nie miał czego zrobić inaczej.
Mit 3: „Wiadomo, kto stoi za atakiem.” Analitycy powiązali wzorzec z konkretną grupą, ale nie zapadło publiczne rozstrzygnięcie sądowe w tej sprawie.
Mit 4: „Po incydencie i poprawkach problem jest zamknięty.” Bez potwierdzonej przyczyny nie da się stwierdzić, że usunięto dokładnie tę podatność, która została wykorzystana.
Co zapamiętać
Atomic Wallet to niepowierniczy portfel programowy obsługujący ponad tysiąc kryptowalut, z którego w czerwcu 2023 roku skradziono około 100 mln USD z ponad 5500 kont.
Trzy rzeczy ponad resztą:
Przyczyny włamania nigdy nie potwierdzono publicznie. Najczęściej rozważana hipoteza zakłada kompromitację dystrybuowanej wersji aplikacji, a nie błąd po stronie użytkowników.
Model niepowierniczy nie usuwa ryzyka dostawcy oprogramowania. Klucze są u Ciebie, ale obsługuje je cudzy kod – i to jest granica ochrony, jaką daje samodzielne przechowywanie.
Brak integracji z portfelem sprzętowym jest w tym kontekście zarzutem poważnym, bo urządzenie zewnętrzne jest jedynym rozwiązaniem, które tę kategorię ryzyka realnie zamyka.


