FactSet (FactSet Research Systems Inc., NYSE: FDS) to amerykańska firma dostarczająca dane finansowe, analitykę i oprogramowanie dla profesjonalistów rynku – trzeci gracz w stawce zdominowanej przez Bloomberga i LSEG. Została założona w 1978 roku przez Howarda Wille i Charlesa Snydera, ma siedzibę w Norwalk w stanie Connecticut.
Ale nie o terminal tu chodzi. Terminala i tak nie kupisz, bo kosztuje kilkanaście tysięcy dolarów rocznie.
Chodzi o coś innego: FactSet publikuje za darmo raport, z którego pochodzi praktycznie każda liczba o wynikach amerykańskich spółek, jaką czytasz w mediach. Kiedy widzisz nagłówek „80% spółek z S&P 500 pobiło prognozy” albo „wskaźnik forward P/E wynosi 20”, patrzysz na dane FactSetu, tylko nikt Ci o tym nie mówi.
I to jest hasło o tym, jak z tego korzystać – oraz dlaczego te liczby znaczą coś zupełnie innego, niż większość ludzi sądzi.
Czym FactSet jest jako firma
Krótko, żeby uporządkować.
FactSet sprzedaje instytucjom pakiet: dane o spółkach, prognozy analityków, analitykę portfelową, narzędzia do przeszukiwania rynku i – co jest jego znakiem firmowym – bardzo dobrą integrację z Excelem. Przychody firmy to około 2,36 mld USD w ujęciu za ostatnie dwanaście miesięcy, a jej głównymi konkurentami są Bloomberg, Thomson Reuters, S&P Global Market Intelligence i Morningstar.
Pozycja rynkowa: w kategorii platform analizy danych finansowych Bloomberg Terminal jest numerem jeden, a FactSet numerem dwa. W praktyce oznacza to podział ról. Bloomberg rządzi na deskach traderskich, zwłaszcza w instrumentach dłużnych i na rynku surowców, głównie dzięki czatowi, który stał się branżowym komunikatorem. FactSet jest ceniony przez analityków po stronie kupujących i zarządzających portfelami – za głębokie dane fundamentalne i doskonałą integrację z Excelem. Do tego jest tańszy: Bloomberg kosztuje około 27 tys. USD rocznie, FactSet od 15 tys. w górę.
Ciekawostka, która ma znaczenie praktyczne: FactSet jest spółką giełdową. W przeciwieństwie do Bloomberga, który jest prywatny, akcje FDS możesz kupić. Jeśli ktoś szuka ekspozycji na model „sprzedawcy łopat” w branży finansowej – to jest jedna z niewielu takich pozycji dostępnych publicznie. Nie jest to rekomendacja, tylko informacja o strukturze rynku.
Earnings Insight – najcenniejsza darmowa rzecz w tym haśle
Tu jest sedno.
FactSet Earnings Insight to cotygodniowy raport w PDF, publikowany zwykle w piątki w sezonie wyników, dostępny bezpłatnie na stronie factset.com/earningsinsight. Prowadzi go John Butters, który jako wiceprezes i starszy analityk ds. wyników odpowiada za ten raport, jest szeroko cytowany przez media i pojawiał się w CNBC, Fox Business News czy Business News Network, a jego dane cytują między innymi Wall Street Journal, Financial Times i New York Times.
Czyli: dostajesz to samo źródło, z którego korzysta zawodowa prasa finansowa, w oryginale, za zero złotych. To jedna z najlepiej wykorzystanych godzin tygodnia, jakie może sobie zafundować inwestor patrzący na rynek amerykański.
Co znajdziesz w środku:
Blended earnings growth rate – mieszana dynamika zysków. Łączy rzeczywiste wyniki spółek, które już raportowały, z prognozami dla tych, które jeszcze nie. To najczęściej cytowana liczba całego raportu.
Earnings surprise – ile procent spółek pobiło prognozy i o ile średnio.
Forward 12-month P/E – wskaźnik cena/zysk oparty na prognozach na kolejne dwanaście miesięcy, zawsze zestawiony ze średnią pięcio- i dziesięcioletnią. To jest najprostszy dostępny publicznie miernik tego, jak drogi jest w danym momencie indeks S&P 500. Przykład z sierpnia 2026: forward P/E wynosił 20,0 wobec średniej pięcioletniej 19,9 i dziesięcioletniej 19,0.
Guidance – ile spółek wydało negatywne, a ile pozytywne prognozy na kolejny kwartał. Sygnał wyprzedzający, często ważniejszy od samych wyników.
Rewizje prognoz – jak analitycy zmieniali szacunki w trakcie kwartału. Zapamiętaj tę pozycję, bo za moment okaże się kluczowa.
Prognozy sektorowe i bottom-up target price – zagregowana cena docelowa dla indeksu, wynikająca z sumy prognoz dla poszczególnych spółek.
Jak czytać „pobicie prognoz”, żeby się nie oszukać
Tu jest część, przez którą warto było napisać całe to hasło.
Co roku, kwartał po kwartale, czytasz nagłówki: „75% spółek pobiło oczekiwania”. Brzmi jak dowód siły amerykańskiej gospodarki. Nie jest.
Wskaźnik pobić jest strukturalnie wysoki, bo mechanizm działa tak: analitycy publikują optymistyczne prognozy na kilka kwartałów do przodu, a potem, w miarę zbliżania się do publikacji, systematycznie je obniżają. Spółki chętnie w tym pomagają, komunikując ostrożne oczekiwania. W efekcie poprzeczka do przeskoczenia opada tuż przed skokiem.
Widać to wprost w danych FactSetu. Na koniec pierwszego kwartału 2026 dynamika zysków szacowana była na 13,1%, tydzień po rozpoczęciu sezonu wynosiła 15,0%, a po kolejnym tygodniu już 27,1%. To nie jest gospodarka, która nagle podwoiła tempo. To jest różnica między tym, czego oczekiwano, a tym, co dowieziono – przy prognozach ustawionych nisko.
Praktyczny wniosek: nie patrz na to, ile spółek pobiło. Patrz na dwie inne rzeczy.
Po pierwsze, na kierunek rewizji przed publikacją. Jeśli analitycy przez cały kwartał tną prognozy, a potem spółki je „pobijają”, to nie jest dobra wiadomość – to jest obniżona poprzeczka.
Po drugie, na guidance na kolejny kwartał. Rynek wycenia przyszłość. Spółka może pobić prognozy i spaść o 8%, bo obniżyła perspektywy. Widziałeś to setki razy i to nie jest irracjonalność rynku, tylko jego całkiem logiczne działanie.
Pułapka średnich, czyli jak jedna spółka przestawia cały indeks
Druga rzecz, której nagłówki nie mówią, a którą FactSet uczciwie pokazuje w swoich raportach.
Indeks S&P 500 jest ważony kapitalizacją, więc kilka największych spółek potrafi zdominować całą statystykę. Konkretny przykład z 2026 roku: w lipcu mieszana dynamika zysków za drugi kwartał skoczyła w tydzień z 24,8% do 37,9%, przy czym rachunkowy zysk Alphabetu za ten kwartał zawierał jednorazowy zysk w wysokości 98 mld USD. Po wyłączeniu samego Alphabetu dynamika spadłaby z 37,9% do 25,9%.
Miesiąc później: po wyłączeniu Alphabetu i Amazona mieszana dynamika zysków S&P 500 za drugi kwartał 2026 spadała z 50,4% do 32,0%.
Osiemnaście punktów procentowych różnicy przez dwie spółki. To jest cała nauka o tym, jak czytać zagregowane dane rynkowe.
Zawsze szukaj wersji „excluding”. FactSet ją podaje – dokładnie po to, żeby uczciwy czytelnik mógł zobaczyć, ile z rekordowej dynamiki to realny obraz szerokiego rynku, a ile jedno zdarzenie księgowe w jednej spółce.
Czyj konsensus, taki wynik
Trzecia rzecz, o której warto wiedzieć, a która brzmi jak drobiazg, a nie jest.
„Konsensus analityków” to nie jest jedna, obiektywna liczba. To średnia z prognoz zebranych przez konkretnego dostawcę. FactSet ma swoją, Bloomberg swoją, LSEG swoją, Zacks swoją. Różnią się metodologią: które prognozy wchodzą do próby, jak stare mogą być, czy uwzględnia się wyniki raportowane czy skorygowane.
Konsekwencja jest praktyczna i czasem zaskakująca: ta sama spółka może „pobić konsensus” według jednego dostawcy i „nie trafić” według innego. Jeśli handlujesz wokół publikacji wyników, sprawdź, którego konsensusu używa Twoja platforma, bo to od niego zależy, jak zostanie zaklasyfikowany odczyt.
Doda się do tego jeszcze różnica między wynikiem raportowanym (GAAP) a skorygowanym (non-GAAP), którą spółki lubią wykorzystywać, i masz pełen obraz tego, dlaczego „pobicie prognoz” jest miękką kategorią, a nie twardym faktem.
Jak sam z tego korzystam
Konkretnie i bez ściemy.
Forward P/E jako miernik temperatury. Nie do timingu – to bardzo słaby predyktor krótkoterminowy. Ale do odpowiedzi na pytanie „czy płacę dziś więcej, czy mniej niż zwykle za dolara przyszłego zysku”. Zestawienie ze średnią pięcio- i dziesięcioletnią, które FactSet podaje w każdym raporcie, robi tu całą robotę.
Kalendarz publikacji. Wiedzieć, ile dużych spółek raportuje w nadchodzącym tygodniu, znaczy wiedzieć, kiedy zmienność wzrośnie. To wpływa na wielkość pozycji, a nie na kierunek.
Rozkład sektorowy. Kiedy dziesięć z jedenastu sektorów rośnie, a jeden konsekwentnie spada, to jest informacja o strukturze rynku, nie o nastroju.
Czego nie robię: nie buduję pozycji na podstawie dynamiki zysków ani nagłówka o pobiciach prognoz. Zyski są retrospektywne i już wycenione. Wielkość pozycji i poziomy wyznaczam z ryzyka i planu, a nie z sezonu wyników – do liczenia tego mam osobne kalkulatory.
Cztery mity
Mit 1: „FactSet publikuje prognozy.” Nie. FactSet agreguje prognozy analityków z instytucji finansowych. Sam nie prognozuje. To ważne rozróżnienie: krytykowanie FactSetu za nietrafiony konsensus jest jak krytykowanie termometru za pogodę.
Mit 2: „Wysoki wskaźnik pobić oznacza silną gospodarkę.” Oznacza, że prognozy były ustawione nisko. Historyczne średnie pobić to około 70–80% – więc „80% pobiło” jest wynikiem przeciętnym, nie rewelacyjnym.
Mit 3: „Forward P/E mówi mi, czy kupować.” Mówi, ile płacisz za przyszły zysk względem historii. Nie mówi nic o tym, co zrobi rynek w kolejnych miesiącach. Drogie rynki potrafią drożeć latami, a tanie tanieć.
Mit 4: „Te dane są dla instytucji, dla mnie niedostępne.” Terminal – tak. Earnings Insight – nie. Raport jest publiczny, darmowy i publikowany co tydzień. Bariera nie leży w dostępie, tylko w tym, żeby faktycznie go otworzyć.
Co zapamiętać
FactSet to założona w 1978 roku amerykańska firma dostarczająca dane i analitykę finansową, notowana na NYSE pod tickerem FDS, trzeci gracz rynku po Bloombergu i LSEG, szczególnie ceniona wśród analityków fundamentalnych za integrację z Excelem.
Dla Ciebie liczy się jedno: cotygodniowy Earnings Insight jest darmowy i jest źródłem, z którego media biorą liczby, które potem podają Ci bez kontekstu.
Czytając go, pamiętaj o trzech rzeczach: wskaźnik pobić jest strukturalnie wysoki, bo poprzeczkę obniża się tuż przed skokiem; kilka największych spółek potrafi przestawić średnią dla całego indeksu o kilkanaście punktów procentowych; a „konsensus” to liczba konkretnego dostawcy, nie obiektywna prawda.
Otwórz oryginał zamiast czytać nagłówek. Cała przewaga polega dziś nie na dostępie do danych, tylko na tym, żeby czytać je pierwszą ręką.


