tradingview

Krypto usłane trupami

⏱️ Czas czytania: 17 min

Kiedy w 2011 roku pierwszy raz kupowałem bitcoina, cała ta branża wyglądała jak zabawa dla nerdów. Forum, portfel, kilka przelewów, dużo entuzjazmu i zero garniturów. Piętnaście lat później na tym samym rynku prokuratura bada, w jaki sposób sprawcy mogli pozbyć się ciała człowieka, który zbudował największą polską giełdę.

To nie jest artykuł o tym, że „krypto jest złe”. To artykuł o tym, że rynek, na którym zarabiam na życie, ma stronę, o której blogerzy z afiliacyjnymi linkami do giełd nie piszą. Bo z tego się nie da zrobić wesołego posta na Instagramie.

A powinieneś o tym wiedzieć, zanim wpiszesz swoje saldo w komentarzu pod czyimś filmikiem.

Dlaczego akurat krypto zbiera takie żniwo

Zacznijmy od mechaniki, bo bez niej cała reszta to tylko zbiór makabrycznych anegdot.

W tradycyjnych finansach majątek jest wpisany w rejestry. Twoje akcje leżą w domu maklerskim, nieruchomości w księdze wieczystej, pieniądze w banku. Żeby ci to zabrać, przestępca musi przejść przez instytucje, podpisy, przelewy, które da się cofnąć i zablokować. To wolne, ryzykowne i mało opłacalne.

Krypto działa inaczej. Cały majątek może być zapisany w dwunastu słowach w twojej głowie albo na kartce papieru. Transfer jest natychmiastowy i nieodwracalny. Nie ma infolinii, nie ma chargebacku, nie ma sądu, który podważy transakcję.

Z punktu widzenia przestępcy to idealna klasa aktywów. Nie musi włamywać się do systemu — wystarczy, że włamie się do ciebie. Branża nazywa to wrench attack, od starego komiksu XKCD: po co łamać szyfrowanie za pięć milionów dolarów, skoro można kupić klucz francuski za dwadzieścia i po prostu bić właściciela, aż poda hasło.

I to nie jest teoria. Chainalysis policzył, że w pierwszej połowie 2026 roku w takich fizycznych atakach skradziono ponad 30 mln dolarów w 46 udokumentowanych incydentach — a rok 2025, z rekordowymi 58 mln dolarów, właśnie jest bity. Największym hotspotem stała się Francja, z 30 publicznie znanymi przypadkami do połowy roku, co wiąże się prawdopodobnie z wyciekiem danych podatkowych zamożnych posiadaczy kryptowalut. Zmienił się też charakter napadów: włamania do domów wzrosły z 14 proc. incydentów w 2025 roku do 37 proc. w 2026, a napastnicy coraz częściej biorą na cel rodzinę, żeby złamać właściciela portfela.

Zapamiętaj tę jedną zasadę, bo wrócę do niej na końcu: w krypto nie chronisz pliku. Chronisz człowieka, który zna hasło.

Sylwester Suszek, czyli polski rozdział tej historii

Jeśli chcesz zrozumieć, jak wysoką cenę potrafi mieć ta branża, nie musisz jechać do Salwadoru. Wystarczy Śląsk.

Sylwester Suszek urodził się w 1989 roku w Katowicach, wychował w Piekarach Śląskich, jako syn górnika i nauczycielki. Skończył zarządzanie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zaczynał od składania komputerów. W 2014 roku uruchomił BitBay — giełdę, która w ciągu kilku lat stała się największą kryptowalutową platformą w Polsce.

Skala robiła wrażenie. Blisko milion klientów. W grudniu 2017 roku obroty rzędu 1,5 mld dolarów. Media ochrzciły go „polskim królem bitcoinów”. Syn górnika, który przed trzydziestką zbudował fortunę — trudno o lepszą historię do wywiadu.

Potem zaczęły się problemy. Po hossie 2017 przyszła bessa i zaostrzenie kursu polskich instytucji. BitBay trafił na listę ostrzeżeń KNF, pojawiły się kłopoty z bankami i w maju 2018 roku Suszek ogłosił przeniesienie biznesu na Maltę. W 2020 roku „Superwizjer” TVN sugerował, że środki na uruchomienie giełdy pochodziły z działalności przestępczej — Suszek zaprzeczał i mówił o prowokacji. W 2021 roku, po wejściu inwestora z USA, ustąpił z funkcji prezesa. Giełda przeszła rebranding na Zondę, a nowym prezesem został Przemysław Kral.

10 marca 2022 roku Suszek pojechał na spotkanie biznesowe w Czeladzi. Ślad się urwał.

Od tamtej pory minęły cztery lata. Rodzina jest przekonana, że nie żyje — i to jest też najmocniejsza hipoteza śledczych. Reportaż „Superwizjera” opisywał, że od początku działalności Suszek miał współpracować z ludźmi ze świata przestępczego, którzy mieli być pierwszymi i najważniejszymi inwestorami giełdy oraz mieć na nią większy wpływ niż on sam, będący jedynie oficjalnym prezesem i publiczną twarzą. Ostatnie spotkanie miało się odbyć na terenie bazy paliwowej należącej do Mariana W. ps. „Maniek”, który ma dziś zarzuty związane z zaginięciem.

Istnieje też wersja alternatywna. Detektyw wynajęty przez grupę poszkodowanych inwestorów twierdzi, że analiza zachowania Suszka na osiem miesięcy przed zaginięciem — deponowanie majątku m.in. w Londynie i na Cyprze — może wskazywać na zniknięcie świadome i zaplanowane.

Nie rozstrzygam, która wersja jest prawdziwa. Nie mam do tego narzędzi i nie zamierzam udawać, że mam. Ale zwróć uwagę na jedno: w tej historii obie możliwe odpowiedzi są złe. Albo człowiek został zamordowany przez krypto, albo zniknął z majątkiem klientów. Trzeciej opcji nikt poważnie nie rozważa.

Ciąg dalszy: Zonda

Ta historia nie skończyła się w 2022 roku. Ona się właśnie rozkręca — i to na naszych oczach.

Między końcem 2025 a początkiem 2026 roku z portfeli giełdy wyparowała praktycznie cała zgromadzona pula bitcoinów. Klienci zaczęli masowo zgłaszać problemy z wypłatami, giełda tłumaczyła się kwestiami technicznymi, a prezes Kral zapewniał w kwietniu, że spółka jest stabilna i wypłacalna, a analizy o braku środków są „błędne i krzywdzące”. W tym samym czasie padło ze strony Krala tłumaczenie, które powinno przejść do podręczników: klucze do bitcoinów wartych ponad 300 mln dolarów ma mieć zaginiony Sylwester Suszek.

Przeczytaj to jeszcze raz. Giełda tłumaczy brak środków klientów tym, że dostęp do nich ma człowiek, który od czterech lat jest uznawany za zaginionego i prawdopodobnie nie żyje.

Dalej jest tylko gorzej. 27 sierpnia 2026 roku Sąd Powiatowy Harju w Tallinnie ogłosił upadłość spółki BB Trade Estonia OÜ zarządzającej Zondacrypto. Do polskiej prokuratury wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień, a szkody według jej kwietniowego komunikatu sięgają „nie mniej niż 350 mln złotych”.

I tu dochodzimy do liczby, przy której warto się zatrzymać na dłużej. Z dokumentów sądowych, do których dotarli reporterzy „Superwizjera” TVN24 i Wirtualnej Polski, wynika, że cały ustalony majątek spółki to około 167 tysięcy euro. Zobowiązania: co najmniej 431 944 846,47 euro, czyli przy dzisiejszym kursie blisko 1,87 mld złotych. Ustalony majątek pokrywa mniej więcej 0,04 proc. zobowiązań. Przeczytaj to jeszcze raz. Cztery setne procenta. Za każde tysiąc złotych, które klient wpłacił na giełdę, w masie upadłości leży dziś czterdzieści groszy.

Do tego dochodzi ustalenie, które tłumaczy całą resztę: zdaniem zarządcy tymczasowego trwała niewypłacalność mogła powstać już pod koniec 2022 roku, od kiedy brakowało dostępu do zimnego portfela, w którym miało się znajdować około 4500 bitcoinów. A giełda przez kolejne trzy lata normalnie przyjmowała wpłaty klientów, reklamowała się w telewizji, prowadziła szkolenia dla służb i w 2025 roku została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego za 18,5 mln złotych.

Trochę więcej optymizmu dają dwie inne liczby. Minister sprawiedliwości podał, że w sprawie zabezpieczono majątek o wartości ponad 100 mln złotych — m.in. luksusowe nieruchomości we Francji i Szwajcarii. Wcześniej zablokowano też 4 mln euro na jednym z kont giełdy. To są jednak środki w polskim postępowaniu karnym, a nie w estońskiej masie upadłości, i droga od zabezpieczenia do wypłaty poszkodowanym jest długa.

Jeśli straciłeś tam pieniądze, jedna data jest krytyczna: roszczenia trzeba zgłosić syndykowi w Tallinnie do 27 października 2026 roku. Dwa miesiące od ogłoszenia upadłości. Zgłoszenie sprawy do polskiej prokuratury tego nie zastępuje, a spóźnialscy lądują na końcu kolejki zaspokojenia — co przy takim majątku oznacza w praktyce zero. Syndyk szacuje, że łączna wartość roszczeń może przekroczyć 700 mln euro.

Na początku sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto połączono z postępowaniem dotyczącym zaginięcia Suszka, przedłużono je do stycznia 2027 i zablokowano 4 mln euro na koncie giełdy. Przemysław Kral zniknął z kraju, po czym uzyskał status małego świadka koronnego i poszedł na współpracę z prokuraturą.

2 września 2026 roku służby zatrzymały kolejne trzy osoby — oznaczone przez prokuraturę inicjałami J.W., A.P. i R.Z. — i przeszukały siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz UOKiK. Zabezpieczono luksusowe auta, zegarki, biżuterię i znaczne ilości gotówki. Tydzień wcześniej zatrzymano i aresztowano na trzy miesiące prezesa PKOl, który miał przyjąć od szefa giełdy zegarek warty kilkadziesiąt tysięcy euro w zamian za wstawiennictwo w sprawie problemów Zondacrypto z UOKiK. Według Radia ZET prokuratura dysponuje już dowodem, który może świadczyć o tym, że Suszek nie żyje — kluczowa ma być ekspertyza mająca odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób sprawcy mogli pozbyć się ciała.

Podkreślam wyraźnie, bo to ważne: zatrzymanie i zarzuty to nie jest wyrok. Wszystkie te osoby objęte są domniemaniem niewinności do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sądu.

Ale niezależnie od tego, jak skończą się procesy, obraz jest już jednoznaczny. Na końcu największej polskiej kryptowalutowej sukces-story stoi mafia paliwowa, pseudokibice, polityka, upadłość i tysiące ludzi bez pieniędzy.

To już się w Polsce zdarzyło wcześniej

Sprawa Suszka nie jest jednorazowym przypadkiem. W lipcu 2019 roku zamknęła się giełda BitMarket.pl — jedna z najstarszych polskich platform. Prokuratura ustaliła, że klienci mogli stracić co najmniej 2300 bitcoinów, czyli wtedy około 100 mln złotych. Mówiło się o „bitcoinowym Amber Gold”.

Kilkanaście dni po ujawnieniu sprawy jeden ze współwłaścicieli giełdy, Tobiasz Niemiro, został znaleziony martwy w lesie nad jeziorem w Olsztynie. Wstępne ustalenia śledczych nie wskazywały na udział osób trzecich. Wcześniej publicznie tłumaczył, że sam czuje się ofiarą i że to nie on zarządzał giełdą. Dziennikarz, z którym korespondował, opisywał później, że w ostatnim mailu Niemiro pisał o środowisku „szemranych biznesmenów” i zapowiadał przekazanie materiałów do prokuratury. Nie zdążył.

Dwie największe polskie afery giełdowe. Dwóch ludzi, którzy w nich zniknęli. Zero odzyskanych pieniędzy dla większości poszkodowanych.

Świat: lista,