Rok 2025 przyniósł nową fazę rywalizacji gospodarczej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Choć konflikt handlowy trwa od lat, obecna eskalacja – w postaci chińskiego embarga na metale ziem rzadkich i amerykańskich 100-procentowych ceł na towary z Chin – ujawnia głębszy, strategiczny wymiar sporu. Nie chodzi już wyłącznie o bilans handlowy, lecz o kontrolę nad surowcami i technologiami, które kształtują przyszłość światowej gospodarki.
Zależność Chin od technologii Zachodu
Chiny w ostatnich dekadach osiągnęły ogromny postęp w produkcji przemysłowej, elektronice i sektorze AI. Mimo to wciąż pozostają uzależnione od zachodnich technologii półprzewodnikowych i zaawansowanych narzędzi litograficznych.
Stany Zjednoczone, Holandia (ASML) i Japonia kontrolują produkcję najbardziej zaawansowanych chipów i sprzętu, który jest niezbędny dla chińskiego przemysłu elektronicznego, motoryzacyjnego i zbrojeniowego.
Dlatego amerykańskie ograniczenia eksportu technologii półprzewodnikowych do Chin stały się jednym z najpotężniejszych narzędzi nacisku geopolitycznego.
Zależność USA od chińskich surowców
Z kolei Chiny posiadają ponad 60% globalnej produkcji metali ziem rzadkich, a kontrolują nawet 80–90% ich rafinacji. Pierwiastki takie jak neodym, erb, europ, tul czy iterb są kluczowe dla:
-
akumulatorów litowych,
-
turbin wiatrowych,
-
smartfonów,
-
systemów wojskowych i satelitarnych.
Decyzja Pekinu o wprowadzeniu licencji eksportowych dla produktów zawierających więcej niż 0,1% tych metali była ciosem w globalne łańcuchy dostaw. Odpowiedzią USA stało się ogłoszenie przez prezydenta Donalda Trumpa 100-procentowych ceł na chińskie towary, co natychmiast wywołało spadki na Wall Street i panikę w sektorze technologicznym.
Obustronna broń zależności
Ten konflikt pokazuje paradoks współczesnej globalizacji:
każda ze stron posiada to, czego drugiej brakuje.
-
USA mają know-how, technologię i kontrolę nad globalnym systemem finansowym.
-
Chiny mają surowce, siłę produkcyjną i kontrolę nad łańcuchami dostaw.
Oznacza to, że żadna ze stron nie może w pełni zwyciężyć bez poniesienia poważnych strat. Próba całkowitego „rozłączenia” gospodarek (tzw. decoupling) może doprowadzić do globalnego spowolnienia, wzrostu cen i turbulencji na rynkach finansowych.
Scenariusze na przyszłość
-
Eskalacja i globalna fragmentacja
Utrzymanie twardych stanowisk doprowadziłoby do powstania dwóch równoległych bloków technologicznych — chińskiego i zachodniego — z ograniczoną współpracą między nimi. To scenariusz kosztowny i destabilizujący. -
Tymczasowe odprężenie i pragmatyczny kompromis
Możliwe, że po pierwszych szokach obie strony zdecydują się na częściowe ustępstwa – np. ograniczenie ceł w zamian za zwiększenie dostępu do rynku lub porozumienia w zakresie surowców. -
Długofalowa dywersyfikacja dostaw
USA, UE i Japonia intensywnie inwestują w alternatywne źródła metali ziem rzadkich (Australia, Kanada, Ukraina, Afryka), a także w recykling surowców. To proces długotrwały, ale prowadzący do stopniowego uniezależnienia się od Chin.
Podsumowanie
Rywalizacja Chin i USA to nie tylko wojna handlowa — to strategiczny pojedynek o dominację technologiczną i kontrolę nad przyszłością przemysłu. Paradoksalnie, obie strony są tak silnie powiązane, że pełne uniezależnienie się jednej od drugiej jest niemal niemożliwe.
Jeśli jednak zrealizuje się scenariusz eskalacji konfliktu, rozwój technologiczny nie zatrzyma się — może jedynie nieco spowolnić. Historia pokazuje, że napięcia geopolityczne często stają się impulsem do innowacji. Stany Zjednoczone będą przyspieszać poszukiwania alternatywnych źródeł surowców i rozwijać własne łańcuchy dostaw, natomiast Chiny zintensyfikują inwestycje w uniezależnienie technologiczne, stopniowo niwelując dystans wobec Zachodu.
W dłuższej perspektywie może to doprowadzić do powstania dwóch równoległych centrów innowacji, które – mimo rywalizacji – będą napędzać globalny postęp technologiczny. Jedno jest pewne: technologia pozostanie głównym polem rywalizacji i kluczem do władzy w XXI wieku.


